Na pierwszy mecz presezonu musieliśmy poczekać o kilka dni dłużej po tym, jak zespół dopadł wirus, w efekcie czego spotkanie z Juventusem zostało odwołane. Z kolei mecz z Arsenalem rozpoczął się z opóźnieniem, na szczęście niewiele ponad 30 minut. Xavi zdecydował się od razu przetestować nie tylko nowych zawodników, ale także powracających z wypożyczeń. Między słupkami stanął Ter Stegen, a przed nim w linii obrony wystąpili Alonso i Dest na bokach oraz Araujo z Christensenem w środku. Przed nimi na pozycji defensywnego pomocnika zadebiutował Oriol Romeu, którego w środku pola wspierali Gündoğan i Pedri. Do Roberta Lewandowskiego w linii ataku na skrzydłach dołączyli Raphinha i Abde.
Arsenal, który przygotowania do sezonu rozpoczął dużo wcześniej, już w trzeciej minucie ruszył z szybkim atakiem i Araujo musiał ratować się faulem. To Barcelona wyszła jednak na prowadzenie już w siódmej minucie meczu. Znakomity odbiór zanotował Abde i ruszył skrzydłem, po czym w polu karnym odegrał do Raphinhi. Strzał Brazylijczyka obronił jeszcze Ramsdale, ale przy dobitce Lewandowskiego był już bezradny. Na wyrównanie nie musieliśmy jednak długo czekać. We własnym polu karnym pomylił się Christensen, podając wprost pod nogi Saki, który bez większych problemów pokonał Ter Stegena strzałem przy bliższym słupku. W 14. minucie fantastyczną akcją indywidualną popisał Gabriel Jesús, jednak nikt z partnerów nie przeciął zagranej przez Brazylijczyka wzdłuż linii bramkowej piłki.
W 21. minucie Ronald Araujo ewidentnie zablokował ręką uderzenie na bramkę, a sędzia się nie zawahał i podyktował jedenastkę. Rzut karny fatalnie wykonał Saka, nie trafiając nawet w światło bramki. Arsenal prezentował się lepiej, a w Barcelonie przede wszystkim brakowało zgrania i pewności w linii obronnej. Anglicy nie potrafili jednak wykorzystać wyraźnej przewagi w poziomie przygotowania. W 35. minucie do rzutu wolnego podszedł Raphinha i uderzył na bramkę, a piłka po odbiciu od muru wpadła do siatki, irytując Ramsdale’a. Trudno było uznać, że podopieczni Xaviego zasłużyli na prowadzenie, ale potrafili wykorzystać swoje momenty. Tymczasem Ronald Araujo zapracował w końcu na żółtą kartkę, choć nie samym faulem, a reakcją bezpośrednio po nim.
W 43. minucie znów z Saką nie poradził sobie Alonso, a skrzydłowy Arsenalu zdołał dośrodkować, po czym piłka kolejno trafiła do Ødegaarda, a następnie do Havertza, który z najbliższej odległości trafił do siatki. Jeszcze przed przerwą dobrą interwencją po strzale Trossarda popisał się Ter Stegen. Niemiec był także bohaterem ostatniej akcji pierwszej połowy, po tym jak instynktownie obronił uderzenie głową Gabriela Jesúsa. Barcelona zdecydowanie nie zachwycała, ale wykorzystywała błędy Arsenalu. Z niezłej strony pokazali się Oriol Romeu oraz Gündoğan, choć wyraźnie brakowało jeszcze zrozumienia. Fatalnie natomiast prezentowała się linia obrony, w której na bokach zawodzili Dest i Alonso.
Xavi w przerwie zdecydował się zmienić całą jedenastkę, a szansę dostał chwalony w mediach Fermín López. W 49. minucie Balde dośrodkował w kierunku ustawionego na pozycji nr 9 Ferrana Torresa, ale Hiszpan został uprzedzony przez obrońcę. W odpowiedzi świetną akcją popisał się Gabriel Jesús, którego wysiłki zniweczył fatalnym strzałem Saka. W 53. minucie niezły strzał oddał Dembélé, niestety minimalnie niecelny. Strzelanie w drugiej połowie rozpoczął jednak Arsenal. Koundé nie wyszedł zdecydowanie do Trossarda, co pozwoliło Belgowi oddać precyzyjny strzał przy słupku, przy którym Peña był bezradny. W 60. minucie bramkarz Barcelony musiał interweniować po strzale zza pola karnego.
Środek pola Barcelony w składzie: Frenkie, Kessie, Fermín miał spore problemy z utrzymaniem się na dłużej przy piłce, co miało wpływ na przebieg meczu. W 75. minucie Fati świetnie zagrał do Dembélé, a Francuz w doskonałej sytuacji trafił w słupek. Po drugiej stronie boiska Trossard się już nie pomylił i pewnym strzałem z pierwszej piłki podwyższył prowadzenie na 4:2. Tymczasem w odpowiedzi Balde trafił w poprzeczkę. Dość monotonna druga połowa weszła w fazę wymiany ciosów, w której podopiecznym Xaviego ewidentnie brakowało szczęścia. W 87. minucie Lamine Yamal, który zmienił w drugiej połowie Fermina Lópeza, zszedł do środka i uderzył na bramkę, ale bardzo niecelnie. Minutę później Dembélé dobrze obsłużył Ferrana Torresa podaniem prostopadłym, a ten pewnym strzałem w kierunku dalszego słupka zdobył bramkę kontaktową. Odpowiedź Arsenalu była jednak natychmiastowa – z ok. 20 metrów uderzył Vieira, pokonując golkipera Barcelony.
Sędzia nie doliczył do spotkania nawet jednej pełnej minuty i to Anglicy mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Podopieczni Xaviego wyraźnie odstawali pod względem przygotowania, a wymiana jedenastki piłkarzy w przerwie także nie pomogła w walce o dobry wynik. Nie to było jednak najważniejsze. Szansę na rozegranie przynajmniej kilkunastu minut otrzymało dzisiaj aż 23 zawodników, co na etapie przygotowań do sezonu jest bardzo ważne. Nieźle zaprezentowali się Balde, a przebłyski pokazali Fati, Dembélé czy Abde. Z pierwszymi ocenami warto jednak jeszcze poczekać.
Barcelona
I połowa: Ter Stegen, Dest, Araujo, Christensen, Marcos Alonso, Oriol Romeu, Gündoğan, Pedri, Raphinha, Lewandowski, Ez Abde.
II połowa: Iñaki Peña, Roberto, Koundé, Eric García, Balde, Frenkie, Kessie, Fermín López (min. 79, Lamine Yamal), Fati, Dembélé, Ferran.
Arsenal: Ramsdale, White, Saliba (min. 70, Kiwior), Gabriel (min. 84, Holding), Timber (min. 70, Tierney), Partey (min. 70, Jorginho), Havertz (min. 46, Smith Rowe), Ødegaard (min. 62, Vieira), Saka (min. 84, Cozier-Duberry), Trossard (min. 79, Martinelli), Jesús (min. 79, Nketiah).
Zapraszamy również do zapoznania się ze skrótem meczu.
Komentarze (136)