Zeszły sezon był przełomowy dla szatni FC Barcelony: jeszcze w trakcie lub po jego zakończeniu z klubem pożegnało się trzech ówczesnych kapitanów, Gerard Piqué, Sergio Busquets i Jordi Alba. Stworzyło to miejsce dla nowych liderów zespołu, których przybliża nam portal Relevo.
"Wcześniej rzeczywiście były bardziej wyraźne grupki, teraz jesteśmy jednością", miało przekazać portalowi źródło z szatni. Oczywiście oczy wszystkich zwrócone są głównie na kapitanów: Sergiego Roberto, Ter Stegena, De Jonga oraz Araujo. To Niemiec ma być jednym z liderów, który wszedł w tę rolę naturalnie, po tym jak w przeszłości zdarzało mu się ścierać z Leo Messim. Pierwszy kapitan, Sergi Roberto, ma za zadanie pełnić rolę łącznika między piłkarzami, a sztabem szkoleniowym. Z kolei Gavi został "ojcem chrzestnym" dla najmłodszych zawodników.
Podczas tournée po Stanach Zjednoczonych, piłkarze mieli wyznaczone miejsce w jadalni. Teraz, w miasteczku sportowym, wszyscy mieszają się ze sobą, w miarę jak przychodzą spożyć posiłek. Oczywiście są piłkarze, którzy mają bliższe relacje: w czasie pierwszych treningów, Gündoğan i Lewandowski byli nierozłączni, a ich śladami podążał także Ter Stegen. Cała trójka rozmawia ze sobą po niemiecku. "Międzynarodową" grupę uzupełniają Andreas Christensen, a także Sergi Roberto, który płynnie mówi po angielsku - choć on jest również bliski grupie "hiszpańskiej".
To właśnie ta grupa jest bardzo liczna, choć ostatnio uległa zmniejszeniu. Często można było zobaczyć Ferrana Torresa i Erica Garcíę, wychodzących wspólnie na trening jeszcze kilka minut przed startem zajęć. Podobnie Ansu Fati, Balde, Pedri, Marcos Alonso czy Gavi mają ze sobą bliskie relacje. Jeżeli chodzi o grupę francuskojęzyczną, to ta uległa rozpadowi po odejściach Dembélé i Kessiégo. W międzyczasie jednak, wspólnie z Julesem Koundé, pomogli w adaptacji Mikailowi Faye, który udał się na tournée, a mówi jedynie po francusku.
Gavi "ojcem chrzestnym", pogadanki Lewandowskiego
Jedną z kluczowych ról w szatni pełni Gavi. Wychowanek, który wie z praktyki jak to jest przeskakiwać kolejne szczeble w akademii, jest łącznikiem z piłkarzami rezerw, którzy przychodzą na treningi pierwszego zespołu. Pełni rolę "ojca chrzestnego" dla zawodników takich jak Astralaga czy Fermin López. Równie kluczowe znaczenie ma Lewandowski. Polak "nie marzył" o kapitańskiej opasce, ale to nie zmienia faktu, że jest jednym z liderów zespołu.
"Moim celem nie jest bycie kapitanem Barcelony po roku tutaj. W moim wieku nie sądzę, żebym miał takie ego, żeby się obrazić, że nie jestem w tej grupie”, mówił w wywiadzie dla The Athletic. Szczerość Lewandowskiego w rozmowach ze swoimi kolegami w zeszłym sezonie doprowadziła nawet do pewnych nieporozumień. Tym niemniej, Polak ma dobre relacje z całym składem. Na tyle dobre, że można zaobserwować go rozmawiającego o futbolu zarówno z Gündoğanem, jak i z Lamine Yamalem.
Zachowanie dobrej atmosfery priorytetem Xaviego
Rzecznikiem kadry jest Sergi Roberto. Jego rola jako kapitana powoduje, że to on przekazuje sztabowi szkoleniowemu niepokoje i wątpliwości, które może odczuwać skład. Jest też odpowiedzialny, na przykład, za negocjacje w sprawie dni wolnych. "To bardzo łatwa grupa do przewodzenia, wcześniej były bardzo silne charaktery", twierdzą wewnątrz szatni. Piłkarze bez opaski mieli dużo do powiedzenia w szatni - tak było w przypadku Neymara, Luisa Suáreza czy Arturo Vidala. W praktyce, jednym z powodów, dla których Xavi nie był przekonany do powrotu Brazylijczyka było właśnie ryzyko utraty balansu w szatni.
W szatni Barcelony o swój autorytet musieli walczyć Pep Guardiola czy Luis Enrique. Anegdotą jest sytuacja, gdy Quique Setien zamiast żądać, prosił zawodników o to, żeby zrezygnowali z dnia wolnego na rzecz sesji treningowej. "Wiem, że jutro macie dzień wolny. Chcę wam zaproponować, żebyście spróbowali zrozumieć, że musimy jak najszybciej się skomunikować i pomyśleliśmy, że jutro popołudniu odbędziemy trening. Wiem, że dla niektórych może to być niepokojące, nie będzie to regułą. Jeżeli nie wydaje się to wam złym pomysłem, a mam nadzieję, że nie, jutro popołudniu odbędziemy trening", przekonywał zawodników trener.
Pozioma struktura władzy w sztabie szkoleniowym
Xavi Hernández trafił do Barcelony, która miała inny wystrój. A. także z inną renomą: był boiskową legendą, która musiała zdobyć reputację jako trener po swoim pierwszym etapie w Katarze. Wdrożył w Can Barça metodologię, którą zaczął budować na Bliskim Wschodzie. Jedną z kwestii niepodlegających negocjacjom są wspólne gry przed rozpoczęciem treningów.
Ale nie on jest odpowiedzialny za ich wymyślanie. W rzeczywistości decyzja ta jest wyrazem poziomego podziału władzy w sztabie trenerskim. Xavi lubi delegować, a gry, które mają integrować grupę, przygotowuje Iván Torres, trener przygotowania fizycznego. W ten sam sposób Òscar Hernández odpowiada za projektowanie konstrukcji defensywnej, a Sergio Alegre za stałe fragmenty gry. „Praca zespołowa”, podkreśla Xavi.
Trener Barcelony ma swój gabinet w miasteczku sportowym, ale Xavi nigdy nie był zwolennikiem korzystania z niego. Siada przy stole z resztą sztabu trenerskiego. Gabinetu używa wyłącznie do prywatnych spotkań, w odrożnieniu na przykład do Ronalda Koemana, który ogólnie wolał pracować w odosobnieniu.
„Myślę, że mamy czterech kapitanów, którzy wykonają świetną robotę. Postaramy się, aby wszystko działo się płynnie. To nowa sytuacja i musimy się do niej przyzwyczaić", skomentował Ter Stegen przed sezonem. Barça wypracowała swoją nową hierarchię i może cieszyć się dobrą atmosferą w szatni. Xavi zaś prowadzi i deleguje.
Komentarze (14)