Barcelona straciła punkty we wczorajszym meczu z Mallorcą, nawiązując do gorszych występów w tym sezonie, choć wydawało się, że wszystko zmierza ku lepszemu po efektownych wygranych z Antwerpią i Betisem. Przeanalizujmy zatem podstawowe aspekty, jakie powinna poprawić Barça w perspektywie kolejnych starć.
Koncentracja
Spotkanie na Son Moix było najgorszym momentem na nadmierne rozluźnienie, ze względu na niezwykle intensywną grę gospodarzy. Barcelona traciła gole nie na skutek finezyjnej gry rywali, ale banalnych błędów własnych. Najpierw Ter Stegen podał trochę za daleko od Oriola Romeu, który w rezultacie w ogóle nie ruszył w stronę piłki. Barça ją straciła, a w efekcie Mallorca zdobyła bramkę. Drugie trafienie gospodarzy też wynikało z dekoncentacji. Romeu jedynie czekał na piłkę wykopywaną przez Rajkovicia, kompletnie nie spodziewając się wychodzącego mu zza pleców Muriqiego. Iñigo Martínez też nie poszedł za napastnikiem, a Ronald Araujo był o mały krok za Abdonem. Sytuacja tyleż pechowa, co pokazująca, że rywalowi grającemu na śmierć i życie nie można przeciwstawiać nawet lekkiego rozluźnienia. Gdy Barça podkręcała intensywność swojej gry, potrafiła wyrównywać wynik i stwarzać zagrożenie.
Płynność w grze
Pod nieobecność Frenkiego de Jonga Barcelona ewidentnie straciła płynność w grze. Holender odpowiadał za przeprowadzanie piłki między formacjami i kierował rozgrywaniem akcji. Regularnie był w czołówce graczy z największą liczbą kontaktów z piłką i podań. Przy absencji Pedriego brak również De Jonga musi być szczególnie odczuwalny. W ostatnich dwóch spotkaniach widać było jednak, że Gavi zaczyna brać grę na siebie. Mieliśmy w tym zakresie bardzo pozytywne sygnały co do rozwoju 18-latka. Mimo to trudno wejść z miejsca w buty takiego gracza jak De Jong, więc wychowanek Blaugrany powinien otrzymać w tym zakresie więcej wsparcia od Ilkaya Gündoğana. Tymczasem weteran zanotował aż 36 kontaktów z piłką mniej od Gaviego, który miał też 20 podań więcej. Absencja De Jonga uwypukla też wszystkie ofensywne wady Oriola Romeu, który staje się bezużyteczny (a wręcz szkodliwy), gdy Holender nie skupia na sobie uwagi rywali ciągłym byciem pod grą.
Nadawaniu płynności akcjom nie pomagali też napastnicy. Ferran Torres i João Felix zanotowali łącznie zaledwie 20 celnych podań i aż 19 strat. Jedynie Raphinha potrafił na dłuższą metę nawiązywać współpracę z partnerami przy 80 kontaktach z piłką (Torres i Felix mieli ich razem 56), o czym świadczy też 39 celnych zagrań (3 kluczowe). Brazylijczyk miał również sporo strat (24), ale i tak znacznie lepiej odnajdywał się w zakresie nawiązywania gry z kolegami. Torres i Felix tym razem nie czuli się zbyt komfortowo, co przy wymienionych problemach w drugiej linii musiało utrudnić Barcelonie prowadzenie akcji. Xavi musi też pracować nad schematami gry w ataku, aby znajdować wolne przestrzenie, zwłaszcza gdy przeciwnik gra piątką obrońców.
Jak zmieścić razem Raphinhę i Lamine Yamala?
Dużą zmianą w zakresie prowadzenia akcji okazało się wejście Lamine Yamala, który z miejsca rozruszał ataki drużyny i był nie do zatrzymania dla gospodarzy. Posiadanie takiego gracza mogącego wejść z ławki na podmęczonego rywala jest świetną wiadomością dla Xaviego. Warto jednak w perspektywie długofalowej zastanowić się, jak zmieścić razem na boisku dwóch tak podobnych graczy jak Raphinha i Lamine Yamal, lewonożnych, zaczynających ataki z prawej flanki. Tym bardziej, że obaj zasługują na poważne minuty. Jest to pewna zagwozdka, biorąc pod uwagę, że akurat po drugiej stronie João Felixowi przydałby się dobry dubler. Zwłaszcza że już wczoraj trochę brakowało mu paliwa.
Solidność w defensywie
Barcelona wygląda na razie na mocno rozregulowaną, jeżeli chodzi o obronę. Katalończycy w siedmiu kolejkach stracili już osiem goli, a w poprzednim sezonie utrzymali taki dorobek jeszcze w 25. serii gier. Pojawiają się tezy, że to wynika z bardziej ofensywnej gry drużyny. Ale czy to na pewno słuszny argument? Barça zdobyła w tej kampanii 18 bramek, a w analogicznym okresie poprzednich rozgrywek miała na koncie...19 trafień! Zatem rzekomo bardziej ofensywny styl gry wcale nie przekłada się na zdobyte bramki.
Dobra gra w ataku wcale nie musi oznaczać tak dużej destabilizacji w defensywie. Można to poprawić poprzez lepszy pressing po stracie piłki i umiejętne ustawienie się na połowie rywala, a w późniejszej fazie poprawne przejście z ataku do obrony. Akurat w pojedynku z Mallorcą było sporo dość obiektywnych trudności związanych z nagromadzeniem minut Christensena i Koundé oraz tym, że Araujo niedawno wrócił po kontuzji, a Iñigo Martínez zaliczył dopiero pierwszy występ w wyjściowym składzie. Obaj stoperzy potrzebują czasu na złapanie rytmu i feelingu we wzajemnej współpracy. Z kolejnymi meczami funkcjonowanie defensywy powinno się poprawić, choć problemem pozostaje powstawanie sporych przestrzeni w środku pola.
Kropka nad i
Szczególnie w takich spotkaniach jak te z Mallorcą Barcelona musi być skuteczniejsza. Współczynnik expected goals (Barça – 1,89, Mallorca – 0,79) jasno pokazuje, kto tworzył więcej konkretów. Rajković popisał się świetną interwencją przy strzale Felixa, ale już Raphinha swoją szansę powinien zamienić na gola. Zwłaszcza ze względu na okoliczności, ponieważ Barcelona dopadała już rywala. Nieco lepiej ustawiony celownik w konkretnych sytuacjach i mecz mógł potoczyć się kompletnie inaczej. Tym bardziej, że i Ferran Torres miał niezłą okazję w pierwszej połowie. W przypadku Barcelony szybkie zdobywanie bramek jest szczególnie cenne, bo to przeformułowuje cały plan rywala, który nie może już całkowicie zamykać się we własnym polu karnym, a z jego zawodników schodzi powietrze.
Szybsze zmiany
Xavi zazwyczaj dość późno decyduje się na korekty w składzie. Tymczasem, gdy gra nie idzie, jak w spotkaniu z Mallorcą, aż prosi się o wprowadzenie zmian już w przerwie. Widać było, że z Oriola Romeu nie ma wczoraj zbyt dużego pożytku, a zdjęcie go po blisko 20 minutach drugiej połowy ograniczyło czas na gonienie wyniku. Późne zmiany to stały problem Xaviego, co pokazał m.in. mecz z Getafe, gdy trener wprowadził większość korekt dopiero w ostatnim kwadransie gry.
Zdrowie
Xavi nie zawsze może mieć wpływ na ten aspekt, ale musi robić, co tylko w jego mocy, aby ograniczać kontuzje u piłkarzy. Dlatego nie można krytykować go za chęć przeprowadzania rotacji. Zawodnicy muszą odpoczywać w obliczu intensywnego terminarza, aby nie wypadały kolejne kluczowe elementy drużyny. Konieczność radzenia sobie bez tak istotnych zawodników jak Pedri czy Frenkie de Jong to już teraz duża bolączka dla Barcelony, a pamiętamy, jak dużym problemem były absencje w poprzednim sezonie.
Komentarze (18)