W najbliższy piątek Barcelona zmierzy się na Montjuïc z Sevillą, która pokonała w ostatnim meczu wysoko Almeríę 5:1. Drużyna José Luisa Mendilibara otrząsnęła się, zdobywając 7 punktów w ostatnich 3 meczach. Jednym ze znaków zapytania przed meczem z Barçą jest jednak występ od pierwszej minuty Sergio Ramosa.
Media donosiły, że doszło w tym tygodniu do włamania do domu Sergio Ramosa, w którym były obecne jego czwórka dzieci, podczas gdy ani jego, ani jego żony Pilar Rubio nie było w domu. Według klubu powodem, dla którego obrońca nie pojechał na mecz do Pampeluny w ubiegły weekend, było jednak lekkie przeciążenie. Lecz kiedy spodziewano się, że w meczu z Almeríą Ramos zagra od początku, Mendilibar pozostawił go na ławce, ustawiając na środku obrony Badé i Gudelja.
Pozostaje pytanie, jakie są plany trenera na wizytę w Barcelonie. Francuz i Serb już w zeszłym sezonie pokazywali dobrą współpracę, występując na wysokim poziomie przeciwko wielkim rywalom, takim jak Manchester United, Juventus czy Roma kolejno w ćwierćfinale, półfinale i finale Ligi Europy.
Mendilibar co najmniej kilka razy komentował, że Sergio Ramos musi dostosować się do piłkarskiego modelu Sevilli. Jak powiedział po zwycięstwie nad Las Palmas: "Dzisiaj było nam trudno zachować spokój, a Sergio był na boisku... Sergio da nam pewność siebie, będzie rozmawiał z młodymi zawodnikami... Musi też dostosować się do naszej gry. Grał w klubach, które zawsze dominowały, a teraz jest w drużynie, w której nie jesteśmy tak dominujący. I wszyscy musimy zmienić chip, Sergio również musi zmienić chip" - powiedział szkoleniowiec.
Inną kwestią jest specjalna motywacja Sergio Ramosa do gry przeciwko Barcelonie. To zawodnik, który przeciwko żadnemu innemu klubowi nie rozegrał tyle meczów, co z Barceloną. W aż 47 spotkaniach Ramos był górą 15 razy i remisował 10-krotnie. Barça z kolei wygrywała aż 22 razy. Obrońca strzelił Dumie Katalonii 5 goli, asystował 3 razy i tyle samo razy dostawał czerwoną kartkę
Komentarze (10)