Barcelona pokonała Real Sociedad, a głównym bohaterem rywalizacji był autor decydującego trafienia Ronald Araujo. Urugwajczyk nie tylko w doliczonym czasie gry pokazał, ile znaczy siła woli, choć trzeba przyznać, że ta bramka doskonale pokazuje wartość jego nastawienia mentalnego dla zespołu.
Araujo słynie z bardzo dobrej koncentracji niezależnie od tego, z jakim rywalem przychodzi mu się mierzyć. Nie każdy defensor tak świetnie spisujący się w bezpośrednich pojedynkach potrafi zachować takie nastawienie przez pełne 90 minut. A Araujo to ma. Udowodnił to po raz kolejny w starciu z Realem Sociedad. Mimo częstych ataków gospodarzy Urugwajczyk był pewnym elementem defensywy Barcelony, choć znów był ustawiony na prawej obronie, gdzie w teorii mógłby czuć się niekomfortowo. 24-latek bez szemrania realizuje jednak wszystkie zadania, o które prosi go trener, i robi to bardzo dobrze.
Być może Araujo miał pewne problemy z rozegraniem piłki (74% skuteczności), ale biorąc pod uwagę jego charakterystykę i trudniejszą do wyprowadzania futbolówki pozycję, można mu to wybaczyć. Tym bardziej, że rola Urugwajczyka (jak i pozostałych obrońców) przy pacyfikacji huraganowych ataków Realu Sociedad często miała zasadnicze znaczenie. A na końcu to pełne zaangażowanie Araujo okazało się decydujące dla losów spotkania. Choć 24-latek musi też pamiętać o kalkulacji przy starciach, bo jego wślizg w Aihena na początku meczu powinien zakończyć się żółtą kartką.
Araujo jeszcze przed swoim golem przesunął się bliżej bramki, aby pomóc drużynie w zdobyciu pełnej puli. To właśnie on zdecydował się na potężne uderzenie z dystansu, gdy jego koledzy nie do końca potrafili podjąć podobną próbę. Później popisał się niesamowitym wyskokiem po dośrodkowaniu Alejandro Balde, choć wtedy jeszcze nie udało się strzelić gola. Wreszcie w doliczonym czasie gry poszedł na całość, sygnalizując swoim wejściem w pole karne, żeby İlkay Gündoğan dograł mu piłkę. Niemiec zrobił to perfekcyjnie, a Urugwajczyk założył bramkarzowi siatkę po uderzeniu głową i tym samym zapewnił Barcelonie bezcenne zwycięstwo.
Araujo nawet na moment nie wykazał braku koncentracji czy zaangażowania. I tu tkwi jego przewaga np. nad Julesem Koundé, który aspirował do roli lidera defensywy. Francuzowi w pierwszym z wymienionych aspektów zdarzają się pewne braki – u niego boiskowa pewność siebie często przechodzi w nadmierne rozluźnienie, co było widać, gdy wyłożył piłkę rywalowi w pierwszej połowie. Dlatego też to Araujo pozostaje szefem, mimo dobrego początku sezonu Koundé.
Urugwajczyk z pewnością nie jest jednym z graczy, którym Gündoğan mógłby zarzucić zbyt małe zaangażowanie emocjonalne po porażce. Nastawienie mentalne Araujo w każdym zakresie pozostaje wzorem dla drużyny. Jeśli będzie ona podążać za rosłym stoperem, ten aspekt nie powinien stanowić problemu w Barcelonie.
Komentarze (10)