To nie pierwszy raz, kiedy angielskie kluby interesują się Andreasem Christensenem. Duński zawodnik gra ostatnio mniej i jest to postrzegane jako szansa na pozyskanie dobrego obrońcy z doświadczeniem gry na Wyspach. Barça nie chce sprzedawać obrońcy, ale sytuacja finansowa klubu sprawia, że nie da się zupełnie wykluczyć takiego ruchu w przyszłości.
Christensen to jeden z najbardziej udanych transferów Barçy ostatnich sezonów. Nie dość, że przyszedł bez kwoty odstępnego, to jeszcze od samego początku prezentuje się na boisku bardzo dobrze. Duńczyk z miejsca stał się jednym z podstawowych zawodników drużyny Xaviego, a trener zawsze podkreśla jego ważną rolę w zespole. W tym sezonie środkowy obrońca gra mniej, co może być postrzegane jako utrata bezapelacyjnej roli lidera defensywy. Zagraniczne kluby widzą to jako swoją szansę na pozyskanie Duńczyka. Jednak nie tak dawno Jordi Gil ze Sportu informował, że Christensen zmaga się z pewnymi dolegliwościami od początku obecnych rozgrywek i dlatego nie był w stanie grać pełnych 90 minut. Dzięki dobrej dyspozycji Iñigo Martíneza, Duńczyk przestał być tak eksploatowany i może skupić się na pełnym powrocie do zdrowia.
Pojawienie się w klubie Baska sprawiło, że obecnie w kadrze jest czterech środkowych obrońców na bardzo wysokim poziomie i jeśli klub będzie zmuszony szukać dodatkowych funduszy z transferów, to sprzedaż Andreasa może być jedną z możliwości. Zysk z jego ewentualnego odejścia mógłby być sporym zastrzykiem gotówki. W końcu przyszedł on do Barçy „za darmo”, a potencjalni zainteresowani (choćby wspomniane Newcastle), dysponują wielkimi budżetami i będą w stanie dobrze zapłacić za usługi, już doświadczonego, a jeszcze całkiem młodego, zawodnika klasy europejskiej. Na ten moment, intencją sztabu szkoleniowego, jak i samego Christensena, jest pozostanie w Barcelonie i rywalizowanie o miejsce w pierwszym składzie. Historia kontuzji w klubie pokazuje, że warto mieć w zanadrzu więcej niż jednego klasowego zawodnika na każdej pozycji.
Komentarze (47)