Jeszcze na początku grudnia nie było tu dla niego miejsca, coś się wyczerpało. Kolejny uraz, brak minut. Jeden mecz obrócił jednak wszystko o 180 stopni: od postrzegania przez media, trenera, sztab szkoleniowy, aż po rzekome zainteresowanie największych klubów Europy. Czy Sergi Roberto znalazł złoty środek na przedłużanie umów?
Po wrześniowym starciu z Osasuną, aż trzynaście kolejek ligowych musieliśmy czekać, aby ponownie obejrzeć naszego kapitana w pierwszej jedenastce. Efekt? Delicje. Kolejny kapitalny mecz Roberto, który zostanie zapamiętany na długo. Jego dwie bramki uratowały trzy punkty przeciwko zawsze groźnej Almeríi (5 punktów po 18 meczach, 20 miejsce w tabeli). Powracający po kontuzji Sergi musiał wziąć na siebie ciężar rozgrywania oraz strzelania i zrobił to doskonale. Nie po raz pierwszy, bo przecież uratował też punkt w starciu z Granadą, kiedy to rzutem na taśmę wyrównaliśmy na Estadio Nuevo Los Cármenes (8 punktów po 18 meczach, 19 miejsce w tabeli). Taki, wydawałoby się, przełomowy mecz jest idealną okazją, aby ponownie wrócić do rozmów o nowym kontrakcie. Ponownie, bo przecież te rozmowy to już nowa coroczna barcelońska tradycja: były dwa lata temu, rok temu, są i teraz. Zadajmy sobie tylko pytanie: po co?
Zabawmy się i zróbmy podsumowanie minionego roku w wykonaniu pierwszego kapitana FC Barcelony. Możemy się tu posłużyć nomenklaturą naszego głównego sponsora – Spotify. Wrapped 2023, czyli przypomnienie ważnych momentów minionego roku.

Przeanalizowałem rok w wykonaniu pierwszego kapitana FC Barcelony, doszukując się argumentów za kontynuowaniem współpracy. Wnioski? Trzy dobre mecze, mnóstwo przeciętnych i drugie tyle fatalnych. Do tego należy dodać, klasycznie już, dwie kontuzje mięśniowe i dwa miesiące pauzy. Stały powtarzający się scenariusz.
Niektórzy jednak zauważą, że sam Roberto był przydatny, bo przecież, jak na jego standardy i rolę w zespole, zagrał sporo minut. Oczywiście, zagrał, ale miało to ścisły związek z plagą kontuzji w kadrze oraz taktycznym romansem Xaviego z czwórką pomocników. Było to uczucie na tyle głębokie, że przesuwało do ataku Gaviego i powodowało rezygnację z usług Ferrana Torresa czy Ansu Fatiego. Czy słusznie? Czy czwarty pomocnik faktycznie „dojechał” na te spotkania?
Jaki jest sens inwestowania minut w zawodnika, który od kilku lat notorycznie zawodzi i dodatkowo opuścił od początku sezonu 2020/2021 blisko 100 spotkań? To nie jest poziom sportowy, czy przywództwo w szatni, z którego nie moglibyśmy zrezygnować. Nie zapewnia on spokoju, który powinien oferować jeden z najbardziej doświadczonych, najstarszych stażem zawodników. Kapitan.
Owszem, taki profil w kadrze jest potrzebny. Dlaczego jednak nie zbudować sobie nowego „zadaniowca”? Perspektywicznego, z możliwością rozwoju czy choćby sprzedaży (pozdrowienia dla Nico Gonzáleza oraz Ilaixa Moriby). Takiego, który już teraz nie byłby gorszy od starszego kolegi z zespołu? Takiego, który zagra na swojej pozycji, a nie będzie bazował na mitycznej wszechstronności? Tak się składa, że ktoś taki jest w rezerwach i wyróżnia się na tyle, że już dawno przerósł poziom kolegów i całą trzecią ligę – Marc Casadó. Nie musi to być jednak on. W kolejce do gry w pomocy czekają też inni, a na prawej obronie – gdzie też grywa Sergi Roberto - objawił się ostatnio Hector Fort.
Ostatni mecz 2023 roku nie może napawać jednak optymizmem przeciwników przedłużenia umowy przez Sergiego. Wydaje się, że Roberto postawił „stempel jakości” na który ponownie nabiera się zarząd, sztab szkoleniowy i część kibiców uśpionych jednym dobrym występem z najgorszą drużyną w Hiszpanii. W końcu jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz, prawda? Już ruszyła odpowiednia procedura medialna – Sport podaje, że kapitan cieszy się wielkim zaufaniem szatni i wykona wielki wysiłek, aby zostać w klubie. Gdyby jednak ktoś miał wątpliwości co do jakości wychowanka Barcelony, to powinny zostać one rozwiane, bowiem… zainteresowanie nim wykazuje Arsenal. Tak, ten z Londynu. Jeśli chce go klub, który jest obecnie jednym z lepszych na świecie, to może jednak należy przedłużyć tę umowę? Narracja budowana przez media prowadzi nas w jednym kierunku.
Nie pomaga też fala urazów: absencje Pedriego, Gaviego czy ostatnio Alonso znacząco zwiększają szansę na grę Roberto. Grę, która do niczego nie prowadzi, nie buduje zespołu, faktycznych alternatyw, schematów, wartości tej ekipy. To nadal pudrowanie, zaklejanie dziur. Gaszenie pożaru, biegając ze szklanką wody. To wszystko powoduje, że szanse na finalne pożegnanie się z Sergim drastycznie spadają.
W tym samym czasie klub poszukuje pomocnika, który mógłby wzmocnić kadrę już zimą (mówi się przede wszystkim o Aleixu Garcíi z Girony). Zatem: wierzymy w Sergiego Roberto, czy jest wystarczający tylko w roli 23/24 zawodnika w kadrze, gdy nie może zagrać niż inny? I, ponownie - dlaczego takiej roli nie może pełnić ktokolwiek z rezerw? Zwłaszcza że gdy kapitan okaże się potrzebny… może sam być kontuzjowany.
Komentarze (30)