We wczorajszym spotkaniu Real Madryt pokonał Mallorcę 1:0 i przynajmniej chwilowo odskoczył FC Barcelonie na 10 punktów w tabeli. Dziennikarze Sportu grzmią o "skandalu przy zwycięskiej bramce Antonio Rüdigera". Poniżej przedstawiamy dosłowne tłumaczenie artykułu wraz z naszym komentarzem.
***
Real dużo kosztowała wygrana z Mallorcą, w jednym z "najbardziej gęstych" spotkań sezonu. Nawet powrót Viníciusa nie pozwolił złapać oddechu Los Blancos, którzy aby pokonać zespół z Balearów musieli wspomóc się zagraniem ze stojącej piłki. Gol ten wzbudził dużą polemikę, bowiem został poprzedzony oczywistym faulem Carvajala na Raillo, obrońcy, który powinien kryć zdobywcę bramki, Rüdigera. Niemiec uderzył piłkę głową wykorzystując przewagę z nielegalnej akcji.
Rüdiger szybko ucieszył się z bramki, ale piłkarze Mallorki protestowali u arbitra, gdyż pociągnięcie Carvajala było oczywiste. Sędzia mógł tego nie zauważyć, ale obrazki te nie mogły przejść niezauważone na VARze. To oczywisty faul, który wpływa w bezpośredni sposób na bramkę - ta powinna zostać anulowana, po tym jak zostały pokazane obrazki. Jednakże z VAR nikt nie uprzedził o niczym arbitra.
Trener Mallorki, Javier Aguirre, był bardzo ironiczny, gdy skomentował tę akcję: "Sędzia stwierdził, że ta akcja nie była wystarczająca, a on wie najlepiej ze wszystkich". Meksykanina, który ma duże doświadczenie w futbolu, można było doskonale zrozumieć.
***
Sporną sytuację można zobaczyć poniżej.
Warto również oddać w tym zakresie głos osobom zawodowo oceniającym kontrowersje sędziowskie. Portal ArchivoVAR wskazał, że "jedyna w miarę polemiczna akcja miała miejsce przy bramce Realu Madryt. Carvajal łapie za pas Raiillo, zaś Lato łapie za pas Carvajala. Jest to normalna akcja w polach karnych podczas rzutów rożnych, na której zwykle najbardziej cierpią atakujący, zaś broniący nie ponoszą żadnych konsekwencji. Jeżeli istniałoby tylko przewinienie Carvajala, to mogłoby zostać zweryfikowane przez VAR, ale skoro wydarzyły się dwa jednocześnie, to VAR dał zielone światło do uznania bramki". Pável Fernández na antenie Gol stwierdził, że "miało miejsce pociągnięcie, ale nie było ono efektem zagrania Carvajala".
Jak się wydaje, kataloński Sport próbuje wzbudzić wśród swoich czytelników poczucie, że Real Madryt zwyciężył we wczorajszym spotkaniu dzięki błędowi sędziowskiemu, w celu usprawiedliwienia powiększenia i tak już dużej przewagi Królewskich nad Barceloną. Trudno jednak uznać taką ocenę za uzasadnioną po wczorajszym meczu.
O kontrowersyjnej sytuacji napisał również drugi kataloński gigant, Mundo Deportivo, jednak w dużo łagodniejszym tonie.
Komentarze (22)