Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Adam Krawczyk, Karol Chowański (ocena sędziego)
Ocena trenera: Xavi Hernández - 4
Patrząc na sam skład, Xavi wybrał dobrze. Linia defensywna nie budziła zastrzeżeń. W pomocy Roberto zagrał po dobrych notowaniach z poprzedniego meczu. W linii ofensywnej konkurencja w postaci Torresa, Raphinhi, Felixa, Yamala powinna wpłynąć pozytywnie na poziom zespołu. Gra Lewandowskiego od pierwszej minuty, który jest od tygodni bez formy, jest jedyną kontrowersją w składzie. Jednak wprowadzenie od pierwszej minuty Vitora Roque byłoby jeszcze bardziej kontestowane. Zmiany dokonane przez Xaviego były dobre i wykorzystały praktycznie cały potencjał ofensywny, ale mogły zostać przeprowadzone przynajmniej o kilkanaście minut wcześniej. Xavi mógł spodziewać się zagęszczenia środka pola i ustawienia szyku obronnego Las Palmas 5-4-1, zaskoczeniem jednak było wysokie ustawienie ostatniej linii obrony drużyny z Gran Canarii. Nie zostało to jednak zbyt często wykorzystywane przez pomocników i stoperów, a były ku temu okazje, gdyż Balde, Raphinha, Roberto i Torres wykonywali dobrze ruch za linię obrońców. Przerzuty w dużej mierze miały charakter co najwyżej diagonalny, a nie wertyklany. Kontuzja Cancelo wymusiła zmianę ustawienia i taktyki, przejście do gry trzema stoperami było właściwe, gdyż gracze Las Palmas nie wychodzili zbyt często na pozycje strzeleckie, a stracona bramka była wynikiem indywidualnych błędów Christiensena, de Jonga oraz złej decyzji Balde dotyczącej powrotu na skrzydło, zamiast pozostania na środku aniżeli błędu systemowego. Drużyna wciąż nie odnalazła blasku, Xaviemu brakuje pomysłu na wykorzystanie Lewandowskiego, przyspieszenie gry, uwertykalnienie czy uruchomienie skrzydeł. Pomysł z ustawieniem Roberto pomiędzy liniami pomocy i ataku, często wychodzącemu z drugiej linii za stoperów był pozytywny. Sprawdził się w ostatnim spotkaniu, a z Las Palmas skutkował najgroźniejszą akcją Barcelony w pierwszej połowie. W spotkaniu brakowało pressingu czy lepszego przesuwania się formacji po utracie piłki. Mimo pozytywnego wyniku słabo wyglądał zespół jako całość, dlatego też taka ocena Xaviego.
Ocena sędziego: Pablo González Fuertes – 3,0
Komitet sędziowski: Asturia (Comite de Árbitros de Asturias)
Sędzia RFEF od: 2004, sędzia w Primera División od: 2017, ur. 08.06.1980 w Gijón, Asturia
Jeden z bardziej doświadczonych arbitrów Primery zanotował na Gran Canarii niezwykle słaby występ. Niewytłumaczalny błąd popełnił po upływie kilkunastu minut gry, kiedy to Sergi Roberto otrzymał kartkę za zostanie sfaulowanym przy wyjściu na czystą pozycję. Skoro główny arbiter się pomylił, to od czego ma bocznego? Żółta kartka dla Xaviego wyglądała na żałosny przejaw „rozwiązania” pożaru, jaki wywołał sobie sędzia – dolaniem oliwy. Marmol, który częściej niż w piłkę trafiał w rywali, zapracował według mnie na wyrzucenie z boiska przed przerwą za kumulację agresywnej gry z jej powtarzalnością. Mowa o graczu, który przewinił na Roberto oraz popelnil trzy inne faule w I połowie (dwa pominięte przez ekipę sędziowską). W 27. minucie kolejnym barcelonistą sfaulowanym przy przedarciu się w kontrze został Ferran. Gdy minęło pół godziny zawodów, asturyjski sędzia przegapił poturbowanie Coco przez Gündoğana podczas ofensywnej akcji Barçy. Zachowanie Niemca mogło przynieść mu upomnienie.
Podczas pierwszej połowy kilkukrotnie odgwizdano przedwczesne spalone, gdy rywalizujący gracze byli blisko siebie. Jest to wbrew obecnym zaleceniom UEFA, które mówią, aby w sytuacjach spornych pozwalać biec akcjom do końca i zostawić rozstrzygnięcia ekipie VAR. Sędzia główny zastosował się do tego m.in. w 53., 82. i 87. minucie, co w kolejnym aspekcie obnaża brak konsekwencji w jego wyborach tego wieczoru. Wrażenia z postawy Gonzáleza Fuertesa obciąża nawet taki detal jak dziwne zakończenie I polowy. Po odgwizdaniu faulu Christensena na Sandro gospodarze powinni byli wykonać rzut wolny. Zamiast tego ekipa sędziowska nakazała piłkarzom zejście do szatni.
W drugiej połowie Pablo González Fuertes spisywał się trochę uważniej. Podjął słuszną decyzję o faulu Lewandowskiego na kapitanie Las Palmas (50.), przewinienie na Balde (71.), prawidłowo ukarał Aleksa za powalenie Polaka na ziemię w 58. minucie gry oraz Coco dwadzieścia minut później. Dla odmiany zbędny gwizdek arbitra niepotrzebnie zatrzymał kiełkującą akcję las palmas w 63. Po przerwie sędzia nie przeszkadzał. Większość jego decyzji była zgodna z zasadami i zdrowym rozsądkiem. To fakt, że wydarzenia boiskowe rzadziej „wywoływały go do tablicy” wraz z mijającym czasem. Opadający z sił gospodarze łagodniej obchodzili sie z graczami Xaviego, a pułapki ofsajdowe spotykały się z większą uwagą sędziów. González Fuertes w 75. minucie przegapił tzw. „stołek”, jaki zaserwował rywalowi Yamal na bronionej przez siebie połowie. Kilka minut później prowadzący mecz słusznie ukarał wychowanka Barçy kartką za faul, a ja nie zgadzam się z diagnozą Archivo VAR, że na Estadio Gran Canaria rozdzielał on kartoniki zbyt często. Kolejne słuszne w moim mniemaniu upomnienie zobaczył Munoz (zresztą w analogicznej sytuacji jak z Sergim Roberto). W doliczonym czasie gry arbiter podjął prawidłową decyzję. Prawidłową podwójnie, ponieważ poza karnym zachowanie Sinkgravena wyczerpało znamiona czerwonej kartki. Sędzia zachował się właściwie w kluczowej akcji dla przebiegu i wyniku meczu. W innym razie za kiepski, nawet jak na niskie, laligowe standardy oraz przytoczone w tekście błędy, musiałbym ocenić sędziego z Asturii niżej.
Komentarze (14)