Jedna z osób zgromadzonych wczoraj na trybunach stadionu w Salamance z pewnością długo zapamięta ten wieczór. Mowa o 11-letniej Marii, dziewczynce chorej na raka, która najpierw dostała koszulkę od Ferrana Torresa, a później miała możliwość poznania całej drużyny FC Barcelony. Mundo Deportivo przybliża postać młodej fanki.
Gdy Ferran Torres schodził z boiska po pierwszej połowie, kamera ukazała go zdejmującego koszulkę. Szybko okazało się, że to prezent dla jednej z fanek zgromadzonych na trybunach.
W przerwie spotkania młoda kibicka z dumą prezentowała podarunek.
Maria to 11-latka, która od czterech lat zmaga się ze złośliwym nowotworem kości, zwanym mięsakiem Ewinga. Dziewczynka jest fanką futbolu, a na Instagramie jej mama prowadzi profil, w którym przedstawia ją jako "futbolową księżniczkę-wojowniczkę", która rozgrywa swój najważniejszy mecz. Znalazła się już na nim relacja z wczorajszych wydarzeń.
Po zakończeniu spotkania, Oscar Hernández oraz Ferran zaprosili Marię do szatni Barcelony, żeby poznała resztę zespołu. Pedri również chciał podarować dziewczynce koszulkę, aby przekazała ją swojej siostrze. Ferran miał zażartować, że "ta koszulka się do niczego nie nadaje".
Mundo Deportivo powołuje się na wywiad z Marią przeprowadzony przez ElDesmarque, z którego wynika, że dziewczynka jest stałą bywalczynią hiszpańskich stadionów. Ferrana Torresa spotkała niegdyś na lotnisku, a ten obiecał jej swoją koszulkę. Maria mówi, że przekazała napastnikowi, że "lepiej byłoby, gdyby nie strzelił", jednak pogratulowała mu bramki. Miała ona już także poznać João Felixa, gdy ten grał jeszcze w barwach Atlético.
Co najważniejsze, pytana o swój stan zdrowia, Maria odparła, że "wszystko idzie dobrze, dzień za dniem".
Komentarze (5)