FC Barcelona powoli wypisuje się z walki o mistrzostwo, jednak Katalonia za sprawą Girony wciąż ma nadzieję na zatrzymanie u siebie pucharu. Girona pokonała na wyjeździe Celtę i wysunęła się na czoło tabeli, mając rozegrany mecz więcej od Realu Madryt. Tym samym drużyna Míchela zrehabilitowała się po wpadce w ćwierćfinale Pucharu Króla.
Girona zdecydowanie jest czarnym koniem obecnych rozgrywek. Kataloński klub, który miał walczyć o miejsce w środku tabeli, po 22. kolejkach poniósł tylko jedną porażkę. Tym razem Gironie przyszło zmierzyć się z zawodzącą Celtą Vigo, którą w zeszłym roku pokonali minimalnie u siebie 1:0. Tym samym piłkarze z Galicji liczyli na odwet w domu, zwracając oczy ku swojej legendzie, Iago Aspasowi, po którym widać już zaawansowany piłkarsko wiek. Legendarny napastnik w obecnym sezonie strzelił 3 bramki i zanotował 4 asysty, co jest jak na niego bardzo przeciętnym wynikiem.
Od początku spotkania przyjezdni dyktowali warunki gry, długimi momentami wymieniając podania na połowie gospodarzy. Pomimo wsparcia trybun Balaídos piłkarze Celty pozwolili zepchnąć się do głębokiej defensywy. W 20. minucie po podaniu Gutierreza, Portu strzałem po ziemi na krótszy słupek zanotował swojego trzeciego gola w sezonie.
Zaledwie 5 minut później z ostrego konta uderzał Tsygankov, piłka minęła jednak znacznie bramkę Guaity. W 31. minucie gospodarze byli bardzo blisko wyrównania, kiedy po dośrodkowaniu Minguezy główkował Larsen, uderzył jednak prosto w Gazzanigę, który przeniósł piłkę nad poprzeczką. W pierwszej części gry Mario Melero López nie musiał "nagradzać" żadnego z piłkarzy kartką, gra przebiegała w czysty i płynny sposób a na Balaídos panowała świetna atmosfera, pomimo niekorzystnego dla gospodarzy wyniku.
Na drugą połowę obaj szkoleniowcy wypuścili swoje zespoły bez żadnych roszad. Już w 50. minucie Daley Blind otrzymał żółtą kartkę za faul taktyczny. W 66. minucie Rafa Benítez dokonał pierwszych zmian, ściągając z boiska Lucę de la Torre i Manu Sáncheza w zamian za Jailsona i Risticia, a Brazylijczyk 5 minut po wejściu na boisko otrzymał żółtą kartkę. Z kolei szkoleniowiec Girony postanowił wymienić strzelca jedynej bramki, Portu, wpuszczając w jego miejsce świeżego Ivána Martína. W drugiej odsłonie gry brakowało klarownych sytuacji bramkowych, przyjezdni często decydowali się na uderzenia z dystansu, które były niecelne (Gutiérrez 54'), blokowane (Couto 79') lub z łatwością wyłapywane przez bramkarza (García 84'). Dość powiedzieć, że w drugiej połowie meczu obejrzeliśmy zaledwie 3 celne strzały, a próbę rozpaczy Risticia w doliczonym czasie gry wybronił bez trudu Gazzaniga. Girona po raz kolejny ograła Celtę wynikiem 1:0 i wróciła na fotel lidera, przynajmniej do pojedynku Realu z Getafe, który odbędzie się 1 lutego.
Celta Vigo 0:1 Girona
0:1 Portu 20'
Girona: P. Gazzaniga, Y. Couto, A. Martínez, D. Blind, M. Gutiérrez, Y. Herrera, A. García, V. Tsygankov (83' V. Fernández), Portu (69' I. Martín), Sávio, A. Dovbyk
Celta Vigo: Guaita, U. Núñez, C. Starfelt (78' C. Dotor), C. Dominguez, O. Mingueza, R. Tapia (78' M. Rodríguez), L. de la Torre (66' Jailson), M. Sánchez (66' M. Ristić), A. Douvikas, I. Aspas, J. Larsen
Komentarze (22)