Real Madryt wygrał na wyjeździe z RB Lipskiem 1:0 w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów po golu Brahima Díaza. W drugim dzisiejszym spotkaniu Manchester City pokonał Kopenhagę Kamila Grabary 3:1.
Pierwsza połowa rozpoczęła się od kilku świetnych szans Lipska, a po jeden z nich piłka wpadła do siatki po trafieniu głową Benjamina Šeški. Bramka nie została jednak uznana, ponieważ w momencie wstrzelenia piłki w pole karne przez Schlagera Benjamin Heinrichs przeszkadzał Andrijowi Łuninowi. Zdaniem Mateu Lahoza, eksperta Movistar, był to błąd. "Anulowanie tego gola z tego powodu to szaleństwo. To nie jest futbol" - powiedział były arbiter.
Z kolei portal ArchivoVAR napisał o "świetnej decyzji" asystenta, który dostrzegł pozycję spaloną Heinrichsa.
Swoje szanse miał również Real Madryt, a Lipsk nie pozostawał dłużny, lecz po pierwszych 45 minutach, mimo wielu strzałów na obie bramki, widniał bezbramkowy remis.
Real wyszedł na prowadzenie już na samym początku drugiej części meczu za sprawą Brahima Díaza. Hiszpan fantastycznie minął kilku rywali i uderzył lewą nogą w kierunku dalszego słupka. Lipsk się nie poddawał, a Real miał jeszcze swoje kontry, ale wynik meczu już się nie zmienił.
W tym samym czasie odbywał się mecz Kopenhaga - Manchester City, w którym górą byli obrońcy trofeum. The Citizens wyszli na prowadzenie w 10. minucie za sprawą Kevina De Bruyne, ale w 34. minucie po błędzie Edersona niespodziewanie wyrównali gospodarze. Na kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej części meczu Kamila Grabarę pokonał jednak Bernardo Silva. W drugiej połowie padła tylko jedna bramka: W doliczonym czasie gry gola na 3:1 strzelił Phil Foden.
Komentarze (37)