Barcelona pokonała Napoli w rewanżowym spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów i awansowała do ćwierćfinału. Jak komentują ten mecz zawodnicy?
Sergi Roberto:
- Niesamowita noc, cztery lata bez bycia tam, gdzie ten klub musi być. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Cieszmy się tą chwilą. Fani byli z nami i to jest bardzo ważne. Camp Nou jest zupełnie inne, ale potrzebujemy takiej atmosfery w każdym meczu. Chcę podziękować fanom. Zaczęliśmy dobrze, ale oni wrócili do meczu, strzelając na 1:2. Ostatecznie wywalczyliśmy dobry rezultat.
- Myślę, że zagraliśmy świetny pierwszy mecz w Neapolu. Brakowało nam wykończenia w postaci takich bramek jak dzisiaj. To normalne, że drużyna taka jak Napoli może strzelić gola przeciwko tobie.
- Gol Lewandowskiego? Mogłem to wykończyć, ale akcja była idealna. Widzę, że Robert był sam w polu karnym i jestem szczęśliwy.
- Cubarsi zaskakiwał nas przez cały sezon. Gra w ten sposób, z tym spokojem... we wszystkich meczach, w których brał udział. To zawodnik na całe życie, jeden z tych, którzy wyszli z La Masii. To bardzo skromny chłopak, ciężko pracujący. Kiedy ludzie mówią, że ten klub jest czymś więcej niż tylko klubem, to z powodu tych rzeczy, z powodu zaufania do ludzi z domu.
Pau Cubarsi:
- To był jeden z najlepszych dni w moim życiu. Dotarliśmy do ćwierćfinału po kilku trudnych latach. Cały zespół zasłużył na to trofeum MVP. Jesteśmy grupą, wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni z pracy, jaką wykonaliśmy podczas meczu. Z presji przeszliśmy do ambicji, aby wyjść i wygrać od samego początku.
- Moja gra polega na spokoju, robieniu tego, co umiem i jeśli mogę pomóc drużynie, to doskonale. Lubię wychodzić z piłką od tyłu, a w pojedynkach daję z siebie 200%. Nagroda MVP? Jestem bardziej skupiony na losowaniu i powołaniach Luisa de la Fuente, ale bardziej na Lidze Mistrzów.
Fermín López:
- Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ minęły cztery lata, odkąd byliśmy w ćwierćfinale. To radość, na którą zasłużył trener, my, nasi kontuzjowani koledzy...
- Zaczęliśmy dobrze przez pierwsze pół godziny. Potem oni przycisnęli trochę bardziej. Osobiście cieszę się, że mogłem pomóc drużynie.
- Zawsze wierzyliśmy w trenera do samego końca. Czujemy się bardziej wyzwoleni, bo on daje nam ten spokój. Stadion był pełny i czuliśmy siłę. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Ten mecz miał szczególne znaczenie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że przeszliśmy do następnej rundy. Nie myślimy o przeciwniku w ćwierćfinale. Myślimy o zwycięstwie. Zobaczymy, z kim zagramy.
Rafa Yuste:
- To była wyjątkowa noc. Bycie w ćwierćfinale było naszym celem. To bardzo ważne dla klubu. Kibice byli fantastyczni. Dziękuję tym młodym piłkarzom. Jestem bardzo wdzięczny Xaviemu i jego sztabowi trenerskiemu za zaufanie takim dzieciakom. Jestem bardzo szczęśliwy. Szanuję Xaviego i jego decyzję. On wie, co ja myślę. Bardzo lubię Xaviego Hernándeza.
Komentarze (21)