W meczu towarzyskim pomiędzy Hiszpanią a Brazylią Lamine Yamal pokazał, że będzie hegemonem w światowym futbolu. Nawet w Brazylii są zdumieni tym, co gracz Barcelony robił na Bernabéu, świadomi, że nie mieli takiego zawodnika od czasu Neymara.
Po raz kolejny Blaugrana ma w swoich rękach diament, który trzeba oszlifować i chronić. Już teraz klub pracuje nad stworzeniem wokół niego korzystnego ekosystemu, czegoś, co na przykład Leo Messi miał na początku swojej kariery.
Dlatego też zarząd sportowy nie podejmie żadnej decyzji, która w najmniejszym stopniu wpłynie na proces dojrzewania Lamine Yamala. Na nim zostanie zbudowany projekt, a bezpośrednią tego konsekwencją jest bezczynność Barçy w stosunku do Estevao "Messinho" Williana. Klub nie zdecydował się na zakup brazylijskiego klejnotu Palmeiras, nie ze względu na pieniądze, ale dlatego, że zawodnik jest w tym samym wieku i gra na tej samej pozycji co Yamal.
Co więcej, prezes Palmeiras, Leila Pereira, która zarobiła na sprzedaży Endricka do Realu Madryt, nie siada do negocjacji z nikim. Wszystkich zainteresowanych Estevao Willianem odsyła do klauzuli, która wynosi 60 milionów euro. Z tej kwoty 70% praw ekonomicznych trafia do kasy klubu z São Paulo, a pozostałe 30% do kieszeni rodziny zawodnika, z której skorzystają jego agenci. Jak podaje Albert Masnou ze Sportu, Barça już zdecydowała, że wykorzysta te pieniądze do wzmocnienia innych kluczowych pozycji.
Komentarze (14)