Osłodą dla kibiców Barcelony po wczorajszej bolesnej przegranej w El Clásico mogła być informacja o wybraniu Lamine Yamala na najlepszego zawodnika spotkania, mimo że na tę nagrodę zasłużył również Lucas Vázquez. 16-latek z Barçy jednak znów udowodnił, że jest przyszłością tego klubu i zawodnikiem o niecodziennych umiejętnościach.
Niektórzy przeszli już do porządku dziennego z tym, z jakim talentem mamy do czynienia. 16-letni Lamine Yamal wychodzi na Bernabéu przeciwko Realowi, czy wcześniej przeciwko PSG (gdzie został zmieniony we wczesnej fazie meczu po czerwonej kartce) i robi swoje. Bawi się piłką, potrafi ją utrzymać, przedryblować rywala, wyprzedzić go i ruszyć na bramkę przeciwnika. Wczoraj Eduardo Camavinga miał z nim niemałe problemy, a po jednej z sytuacji wyniknęła dyskusja o tym, czy francuski piłkarz nie powinien otrzymać czerwonej kartki. Interpretację sędziego i jedynie żółty kartonik tłumaczy jedynie nie aż tak duża odległość innych piłkarzy Realu Madryt od sytuacji.
Nie zmienia to jednak poglądu na fantastyczny występ Lamine Yamala, który tak naprawdę zaliczył asystę przy trafieniu Fermína Lópeza. Nie będzie ona mu przyznana, gdyż piłkę po jego dośrodkowaniu odbił Andrij Łunin i dopiero po tym trafiła ona do gracza Barçy, który wepchnął ją do siatki. Nie zaliczono również gola-widmo po strąceniu piłki przez młodego piłkarza przy rzucie rożnym. Nie wiadomo, czy piłka przekroczyła linię bramkową, bo LaLiga pożałowała pieniędzy na technologię goal-line. Wymownym obrazkiem był w tym wypadku İlkay Gündoğan, który pokazywał do sędziego na zegarek, nie zdając sobie sprawy, że w lidze hiszpańskiej, przez brak technologii, arbitrom nie pokazuje się sygnał o przekroczeniu linii bramkowej przez piłkę.
Wracając do wczorajszej dyspozycji Lamine'a, to trzeba go zdecydowanie pochwalić za przebojowość. Mieć 16 lat i wychodzić na Santiago Bernabéu bez żadnych kompleksów i raz za razem sprawiać problemy bardziej doświadczonemu (choć nadal młodemu) Eduardo Camavindze. Z tym często nie radzą sobie dużo starsi skrzydłowi. Właśnie te błyski młodego piłkarza Barçy nie po raz pierwszy w tym sezonie dawały drużynie impuls do lepszej gry, atakowania wyżej i prób wykorzystania błędów Królewskich.
Mimo że robimy to po raz nie wiadomo który, to trzeba dalej podkreślać, że przecież to jest jeszcze dzieciak, z którego kibice śmieją się, że nie może przyjść na trening, bo następnego dnia ma kartkówkę w szkole i musi się uczyć. Barcelona sprawiła, że niczym dziwnym dla jej fanów są nastolatkowie w pierwszym składzie, dający genialne występy przeciwko najbardziej uznanym firmom na świecie. Trzeba wiedzieć, jak ich pielęgnować, żeby to wszystko skończyło się takimi karierami, jakie im się przewiduje.
Komentarze (17)