Lamine Yamal nie przestaje zachwycać, a bicie kolejnych rekordów przychodzi mu dosłownie z dziecięcą łatwością. Bardzo dobre spotkanie z Francją w półfinale Mistrzostw Europy uwieńczone pięknym golem jedynie wzmogło zachwyty nad cudownym szesnastolatkiem, a rozmowy nad tym, gdzie leży jego sufit, tylko nabrały tempa. Imponować nam może jego dojrzałość, inteligencja i wszechstronność, lecz tymi cechami odznaczał się już od najmłodszych lat w La Masii.
Nazwisko Lamine Yamala dla wielu kibiców pojawiało się wraz z oficjalnym debiutem w Barcelonie. Niektórzy kibice Barcelony słyszeli o nim już jednak dużo wcześniej, gdy jego zagrania i gole z akademii obiegały media społecznościowe, a on sam łamał w La Masii wszelkie schematy i niemal od zawsze grał z zawodnikami starszymi od siebie. To przyciągało uwagę i już od młodych lat skrzydłowy był typowany jako piłkarz, który może osiągać w futbolu wielkie rzeczy.
Pierwiastek X
Hiszpana od najmłodszych lat wyróżniała wszechstronność i możliwość wpływania na mecze na różne sposoby. To właśnie ten pierwiastek magii, niesamowitej inteligencji, umiejętności wcielania się w różne role odznacza największych zawodników. Lamine Yamal wyróżniał się takowym pierwiastkiem w wielu drużynach La Masii. Jeżeli trzeba było nękać przeciwnika ciągłymi dryblingami, wyciąganiem go ze swojej strefy i sianiem chaosu na skrzydle, Lamine potrafił to robić z łatwością. Jeżeli zespół potrzebował, aby Yamal schodził do środka i grał jako pomocnik, kreując akcje, poruszając się między liniami, uruchamiając napastników i szukając wolnych przestrzeni, także nie stanowiło to dla niego problemu. Nie przeszkadzała mu również gra w roli fałszywej dziewiątki – w rzeczywistości była to jedna z ulubionych pozycji obecnej gwiazdy La Rojy. Pozwalała mu grać w linii pomocy, cofając się na własną połowę, a także płynnie przechodzić w rolę typowego skrzydłowego, nawet grającego bliżej lewej strony. Swoją wizją gry, kreatywnością, przebojowością, zdolnością do wygrywania pojedynków, wykończeniem i ponad przeciętną decyzyjnością potrafił wygrywać spotkania, a balansowanie w różnych rolach w zależności od tego, która z nich w danym momencie pojedynku była potrzebna zespołowi, była dla niego czymś powszechnym i wyjątkowo naturalnym. Samo to mówiło nam o jego wielkim potencjale i możliwym marginesie do rozwoju.
Gdy Lamine Yamal mówi „szach-mat”
Dojrzałość Lamine Yamala wyróżniała go od momentu, kiedy był dzieckiem. Pomimo ogromnych umiejętności indywidualnych i znakomitej techniki rzadko zdarzało mu się grać pod publiczność, najważniejszy zawsze był kolektyw, gra dla zespołu i wspieranie go w jak najlepszy sposób. Od najmłodszego wyróżniała go też decyzyjność – nie tylko jeśli chodzi o podejmowane na boisku decyzje, lecz przede wszystkim o umiejętność decydowania o wyniku meczu. Zdarzało się to w wielu kluczowych starciach – w finałach turniejów, w najważniejszych spotkaniach młodzieżowych drużyn Hiszpanii czy istotnych pojedynkach ligowych. Lamine zawsze brał ciężar gry na swoje barki, był jednym z najlepszych na murawie i od niego oczekiwano, że odmieni wynik. Istotne jest tutaj także zaufanie, jakim w decydujących spotkaniach był obdarzany przez kolegów z drużyny – to właśnie do niego zagrywana była większość piłek, a akcje najczęściej przeprowadzane były jego stroną. Nie zmieniło się to do tej pory. Największe nadzieje na odmianę wyniku były pokładane właśnie w nim i – co najważniejsze – potrafił je spełniać z dużą skutecznością. Pomimo takiej skali talentu i potencjału nie było nigdy wobec niego nienaturalnego szumu, a sam Lamine przyzwyczaił kibiców do tego, że pracuje w ciszy i skupieniu, a profesjonalizm jest jedną z jego największych zalet. Ciszę potrafił jednak przerywać i problemem dla przeciwników stawał się w momencie, gdy miał zamiar powiedzieć „szach-mat” i wziąć sprawy w swoje ręce.
Złote dziecko La Masii
Ogromny potencjał Lamine Yamala było widać już w momencie, gdy grał w alevin c czy alevin a (sekcje U-10), gdzie na murawie gra po siedmiu zawodników. Jako gracz alevin c Hiszpan z 70 golami został najlepszym strzelcem La Masii, a pozytywnych wiadomości na jego temat pojawiało się coraz więcej. Albert Roge specjalizujący się w oglądaniu La Masii napisał niegdyś, że to najlepszy gracz na poziomie alevin, jakiego widział w akademii Barcelony. Patrząc na występy Lamine Yamala w tamtym czasie, nie można powiedzieć, że było to przesadzone.
Przejście do infantilu B (poziom F-11), na którym wielu młodych piłkarzy ma problemy z rozwojem i często staje w miejscu, nie było dla niego żadnym wyzwaniem.
Poziom utrzymał też w zespole infatnilu A, gdzie swoimi umiejętnościami wyraźnie przewyższał innych. Debiut w cadete B zakończył świetnym wejściem i udziałem w bramce. W kolejnym meczu już sam zaliczył trafienie. Takie występy zaowocowały bezpośrednim awansem do cadete A (U-16) – tam w 29 spotkaniach strzelił szesnaście goli i zaliczył co najmniej czternaście asyst. Kluczowy był także w starciach Hiszpanii U-15 i U-16, kiedy to w dziesięciu spotkaniach (517 rozegranych minut) zaliczył udział w siedmiu bramkach. Śmiało można napisać, iż był to jego najlepszy sezon rozegrany w La Masii.
Po tak spektakularnej kampanii Lamine kolejny raz przeskoczył grę w następnej drużynie – ominęła go gra w juvenilu B i w wieku piętnastu lat otrzymał promocję do juvenilu A (U-19). Jego występy na tym etapie kojarzy już większa liczba kibiców Barcelony, a po tym oczywiście udanym sezonie jego kariera potoczyła się bardzo szybko w kierunku pierwszej drużyny. Sposób, w jaki grał, łamał schematy i przeskakiwał kolejne szczeble La Masii, był niecodzienny. W ciągu dwóch lat awansował z infantilu A (U-14) do juvenilu A (U-19), a ostatnim piłkarzem, który ominął grę w cadete B i juvenilu B, był Bojan Krkic. Lamine od zawsze był jednym z najbardziej spektakularnych graczy i to dla niego włączało się mecze. Od młodego wieku Hiszpan był również objęty dużą troską, a jego występy i ciągły progres był doceniany przez klub awansami na wyższe poziomy. Barça doskonale wiedziała, że ma do czynienia z talentem na wyjątkowym poziomie i możemy być szczęśliwi, że od długiego czasu bardzo dobrze zarządzała jego karierą.
Świetne mistrzostwa Europy
Nikogo nie trzeba przekonywać, że Lamine Yamal rozgrywa bardzo dobre mistrzostwa Europy. Gra na nich bardzo inteligentnie, przechodzi przez niego większość akcji, obdarzony jest dużym zaufaniem przez kolegów i Luisa de la Fuente, a na koncie ma gola i trzy asysty. Zadziwia jednak to, że Hiszpan dokonuje tego przed siedemnastymi urodzinami, a oprócz bardzo dobrych standardowych statystyk jest też jednym z najlepszych graczy na EURO, jeśli chodzi o udane dryblingi (13; lepszych tylko pięciu graczy), wygrane pojedynki (29) czy celne dogrania w finałową tercję boiska (82). Jest też liderem pod względem wykonanych kluczowych podań (16) i wykreowanych dogodnych sytuacji bramkowych (6). Z kolei wśród Hiszpanów jest jednym z najlepszych w liczbie odbiorów (10) – lepsi okazują się tylko Rodri (13) i Marc Cucurella (12). Potwierdza to tylko jego dojrzałość i kompletność, a fakt, że jeszcze dwa lata temu Lamine Yamal grał dla Hiszpanii U-15 w towarzyskim starciu ze Szwajcarią U-15 tylko świadczy o jego ogromnym progresie.
Jego występy na tym turnieju i w poprzednim sezonie prowadzą nas do pytania, gdzie leży sufit Lamine Yamala? Do jakiego poziomu może się rozwinąć, skoro gra w taki sposób w wieku szesnastu lat? Zdaje się, że wiedzieć to może jedynie sam Hiszpan, choć czasami można odnieść wrażenie, że ten sufit nie istnieje. Pozostaje więc zapiąć pasy, obserwować jego drogę i delektować się każdym najbliższym występem.
Komentarze (30)