Słowa Ronalda Araujo znów oburzyły kibiców Barcelony

Dariusz Maruszczak

23 lipca 2024, 22:02

30 komentarzy

Fot. Getty Images

Ronald Araujo nie potrzebuje wiele, żeby narazić się kibicom Barcelony. Najpierw nie spodobało im się stwierdzenie, że skupia się na Copa América, gdy został zapytany o Blaugranę, a teraz krytykują jego komentarz po Copa América.

Araujo postanowił dodać wpis, w którym podsumował cały turniej i wyraził żal, że nie mógł pomóc drużynie: „Cześć, mój kraju. Potrzebowałem paru dni, żeby wszystko trochę sobie przetrawić… Brak spełnienia celu, jakim było wygranie Copa, było ciężkim ciosem. Ponadto, niestety, nowa kontuzja uniemożliwiła mi dalsze pomaganie na placu gry. Przygotowywałem się na to [turniej] w każdy możliwy sposób. Niczego nie przeżywam z taką pasją, jaką generuje u mnie reprezentacja, ponieważ jestem Urugwajczykiem i od dziecka marzeniem moim i mojej rodziny zawsze było wygrywanie z La Celeste. Dziękuję moim kolegom, wszystkim współpracownikom i ludziom, którzy obdarzali nas swoją sympatią w każdym miejscu. Odczuwam całkowity podziw dla wsparcia w każdym mieście i na każdym stadionie. Chociaż czasem są takie sprawy, których nie rozumiemy, trzeba iść dalej z wiarą i pewnością siebie, ponieważ żadna przeciwność nie może zatrzymać doskonałego planu, jaki Bóg ma dla nas. Izajasz 26:3. Wiedzcie, że wrócę i będę się starał, ponieważ taki jestem, i, dopóki gram w futbol, dam z siebie wszystko, żeby wygrywać, i żeby moja reprezentacja zdobywała trofea. Zobaczymy się za kilka miesięcy, błogosławieństw!”

Wpis specjalnie poświęcony wyłącznie podsumowaniu ostatniego turnieju spotkał się z bardzo negatywnym przyjęciem ze strony kibiców Barcelony. Na Instagramie zablokowano nawet możliwość dodawania komentarzy. Na X (dawniej Twitter) krytycy reagują nerwowo na brak odniesień do Barçy "która będzie opłacać jego wynagrodzenie", gdy stoper znów jest kontuzjowany.

Araujo był też obrażany określeniami typu "pesetero", oznaczającymi człowieka, któremu za bardzo zależy na pieniądzach, co ma zapewne związek z doniesieniami transferowymi, w których kreuje się negatywny wizerunek piłkarza jako człowieka niechętnego do przedłużenia kontraktu, byleby zarabiać więcej w innym klubie. Mimo to nie zwraca się za to uwagi na inne wiadomości dotyczące dążenia Barçy do sprzedaży stopera wbrew jego woli. Poza spekulacjami prasowymi nie wiemy, jak to dokładnie wygląda, ale warto jednak dodać, że Urugwajczyk prawdopodobnie podpisał obecną umowę na warunkach dużo gorszych niż te rynkowe, więc pieniądze nie były dla niego najważniejszą motywacją.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (30)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze