Javi Miguel: Oszustwo stało się modus operandi tego zarządu

Mateusz Doniec

1 sierpnia 2024, 17:45

Culemania, Javi Miguel

53 komentarze

Fot. Getty Images

Dziennikarz ASa i były już "rzecznik" Xaviego Javi Miguel uderza w Joana Laportę i jego zarząd w dzisiejszym felietonie na łamach portalu Culemania. Miguel zarzuca prezydentowi fałszywe obietnice, a dyrektorowi sportowemu Barçy Deco brak kompetencji. Zachęcamy do przeczytania tłumaczenia tego felietonu, w którym mimo oczywistego braku obiektywizmu autora, padło z pewnością kilka słów prawdy.

Javi Miguel: "Jeśli ostatecznie potwierdzi się, że Nico Williams odrzuci ofertę FC Barcelony i pozostanie w Athleticu na kolejny sezon, wiele osób będzie musiało się wytłumaczyć. Po pierwsze Joan Laporta, który swoimi gestami i milczącym współudziałem podsycał możliwość sprowadzenia Hiszpana, a po drugie Deco, który jako dyrektor sportowy zaczyna wykazywać oznaki oczywistej nieudolności w każdym znaczeniu tego słowa.

Wyraźnie ucierpiała również komunikacja klubu, ponieważ jego nieoficjalni rzecznicy - jest ich coraz więcej i różnego rodzaju - powtarzali jak mantrę, że pozyskanie Nico jest praktycznie faktem, mimo że nie rozwiązano nawet kwestii powrortu do zasady 1:1, do tego stopnia, że do dziś klub nie może zagwarantować rejestracji zawodnika.

Klub od kilku dni stara się obniżyć ekscytację, zdając sobie sprawę, że rozbudził oczekiwania fanów, które mogą zakończyć się rozczarowaniem. Jest to jedna z tych sytuacji, która nawet najbardziej doświadczonych kibiców może wprawić w stan frustracji i napędzić opozycję, która wciąż czeka na odpowiedni moment, by zadać cios. Nie ma wątpliwości, że fiasko transferu Nico byłoby idealnym zapalnikiem do skierowania opozycji w stronę bardziej ambitnych celów i wyzwań, z wnioskiem o wotum nieufności jako ostatecznym środkiem zapobiegawczym.

Karta Daniego Olmo - jeśli jego transfer w końcu dojdzie do skutku - mogłaby uspokoić część culérady, ale nie wszystkich, bo niektórzy czuliby się, i słusznie, całkowicie oszukani przez klub. Faktem jest, że oszustwo stało się modus operandi tego zarządu pod przewodnictwem Laporty, co zostało zademonstrowane od pierwszego dnia, wraz z niespełnioną obietnicą przedłużenia kontraktu Leo Messiego.

Od czasu przybycia Laporty z klubem łączono wielu zawodników, którzy nigdy ostatecznie nie przywdziali barw Blaugrany. Bernardo Silva, Martín Zubimendi, Joshua Kimmich i teraz, prawie na pewno, Nico Williams są częścią tej czarnej legendy: zawodnicy, którzy odmówili, z tego czy innego powodu, przybycia do Barcelony. Realistycznie rzecz biorąc, dekadę temu było to zupełnie nie do pomyślenia, ale teraz klub czuje się jak wóz z rybami, zbierając resztki, których inni nie chcą.

I tu właśnie pojawia się postać Deco. Jego rola jako szefa transferów stoi pod znakiem zapytania. I to nie tylko ze względu na problemy etyczne związane z byciem agentem Raphinhi, obecnego zawodnika Barçy, ale także dlatego, że na razie pozyskał on jedynie Vitora Roque. Brazylijczyk wylądował w klubie w styczniu tego roku za 30 milionów euro plus 31 milionów zmiennych, przy obojętności ówczesnych trenerów. Pół roku później okazał się totalną porażką. Ani Xavi na niego nie liczył, ani Flick nie wydaje się skłonny do zmiany tego stanu rzeczy. Jego występ przeciwko City dobitnie pokazał, że nie jest wystarczająco dobry, by grać dla Barçy, i że wychowankowie są od niego tysiąc razy lepsi. A André Cury po raz kolejny strzelił gola w górny róg bramki Barcelony".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (53)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze