Powraca temat możliwego transferu Ansu Fatiego do Sevilli. Klub z Andaluzji naciskał na to już w trakcie letniego okienka, ale ostatecznie kontuzja pokrzyżowała wszelkie plany dotyczące jego odejścia. Teraz kiedy skrzydłowy powrócił do gry, Sevilla ponownie zgłasza swoje zainteresowanie.
Według informacji Luisa Miguelsanza z katalońskiego Sportu, Francisco García Pimienta już rozmawiał z zawodnikiem i dał mu do zrozumienia, że będzie dla niego zawodnikiem pierwszego składu, na co nie może liczyć w Barcelonie. Zarząd Barçy wie, że Ansu musi grać, żeby nie tracić na wartości. Sevilla w teorii wydaje się dobrym miejscem do rozwoju, ponieważ preferuje otwarty i ofensywny styl gry, a ponadto piłkarze sprowadzeni na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán nie weszli na odpowiedni poziom.
Barcelona z pewnością nie byłaby chętna do oddania swojego zawodnika w styczniu, w sytuacji w której taki transfer nie pozwoliłby na powrót do zasady 1:1 i sprowadzenie zastępstwa. Z drugiej strony jeśli Fati spędziłby cały sezon bez gry, klub miałby gigantyczny problem z jego sprzedażą. Wszystko to przez jego wysoką pensję, którą 21-latek otrzymał jeszcze kiedy jako nastolatek bił wszelkie rekordy, a teraz stała się ona dla Barcelony obciążeniem.
Inne informacje podaje dziennik Marca, według której Ansu ma dostać swoją szansę i nie planuje się jego wypożyczenia ani sprzedaży. Hansi Flick nie ma zbyt wielu opcji w ataku, a Raphinha i Lamine Yamal potrzebują zmienników. Pozostanie z Pau Victorem i Ferranem Torresem jako jedynymi zmiennikami mogłoby być mało rozsądnym wyjściem.
Komentarze (12)