Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego spotkania z Celtą Vigo zdaniem redakcji?
Najlepsze: Iñaki Peña, Raphinha i Lewandowski nie zawiedli
To był drugi z kolei słaby mecz Barcelony, ale tym razem dość łatwo jest wskazać piłkarzy, którzy nie zawiedli. Iñaki Peña bronił dzisiaj więcej niż musiał, nawet wtedy, kiedy ostatecznie rywal był na pozycji spalonej. Na wysokości zadania stanął także kapitan, Raphinha. Brazylijczyk świetnie zachował się przy pierwszej bramce, a przed drugą zanotował świetny odbiór i przytomnie zagrał do Lewandowskiego. Szkoda, że w jednej z kolejnych akcji trafił w słupek, bo mógł zostać bohaterem spotkania. Trudno też zarzucić coś Robertowi Lewandowskiemu. Polak zdobył bramkę z niczego i sporo walczył w środku pola. Mecz skończył z trzema kluczowymi podaniami i ma na swoim koncie już 15 ligowych trafień.
Najgorsze: Gerard Martín oraz fatalne cztery minuty
Od początku dało się zauważyć, że Gerard Martín jest słabym punktem drużyny. W defensywie popełniał błędy, a w ofensywie był albo bardzo pasywny, albo podejmował złe decyzje. Rozpoczął mecz od żółtej kartki i powinien go zakończyć z drugą kartką w 45. minucie. Soto Grado go oszczędził, ale Hansi Flick już nie, dokonując zmiany w przerwie. Kiedy wydawało się, że zespół pewnie zmierza po komplet punktów, w 82. minucie z boiska wyrzucony został Marc Casadó, a chwilę później fatalny błąd popełnił Koundé. W efekcie na kilka minut przed końcem meczu Celta traciła już tylko jedną bramkę i grała z przewagą zawodnika. Hugo Álvarez wyrównał już w 86. minucie, a wynik końcowy wszyscy znamy. Barcelona dzisiaj nie pokazała wielkiego futbolu, ale gdyby nie błędna decyzja Casadó oraz kompromitująca pomyłka Koundé, to teraz rozmawialibyśmy o ciężko wywalczonych trzech punktach na Balaídos.
Komentarze (31)