Pedri ma za sobą bardzo udany mecz z Brestem, a teraz w LaLidze czeka go wyjątkowe spotkanie. Kanaryjczyk będzie miał okazję po raz pierwszy zmierzyć się ze swoim byłym klubem.
Barcelona zagra bowiem z Las Palmas, które wyszkoliło Pedriego. Od odejścia z tego klubu pomocnik ani razu nie miał okazji do stawienia czoła swojemu byłemu zespołowi. Teoretycznie mógł to zrobić w poprzednim sezonie, gdy Las Palmas wróciło do Primera División, ale akurat oba pojedynki opuścił z powodu kontuzji mięśniowych.
Teraz Pedri nie ma już takich problemów. Wziął udział w 19 spotkaniach Barcelony w tym sezonie i jest w gronie pięciu zawodników, którzy w każdym meczu byli posyłani do gry przez Hansiego Flicka. Teraz Pedri może z wysokości murawy spotkać się ze swoimi byłymi kolegami z Las Palmas – Benito, Fabio, Kirianem, Alexem Suárezem czy Alexem Vallesem, nawet jeśli nie wszyscy oni wezmą udział w sobotnim starciu.
Odkrywcą Pedriego w Las Palmas był Angel López, a trener Pepe Mel dał szansę młodemu pomocnikowi, gdy ten miał ledwie 16 lat. W tak młodym wieku Hiszpan rozegrał na poziomie Segunda División 36 meczów, w których strzelił cztery gole i zaliczył siedem asyst. Barça nie wahała się wyłożyć na taki talent 5 milionów euro, do których w przyszłości dołożyła 20 milionów zmiennych w miarę postępów w karierze Pedriego. Pomocnik szybko stał się ważnym elementem zespołu i od czasu opuszczenia rodzinnych stron rozegrał w barwach Blaugrany 162 mecze, grał na największych stadionach i sięgnął po mistrzostwo Europy. Teraz Pedri spróbuje potwierdzić swoj status jednego z najbardziej utalentowanych pomocników na Starym Kontynencie w starciu z macierzystym klubem.
Komentarze (3)