W szatni UD Barbastro wybuchła radość, kiedy potwierdziło się, że czwartoligowiec trafił na FC Barcelonę. Dla piłkarskich kopciuszków taki mecz jest często wydarzeniem życia, a ponieważ szanse na wygranie trofeum i tak są iluzoryczne, to piłkarze i kibice chcą trafić jak najmocniejszego rywala i zabłysnąć przed kamerami telewizyjnymi. Zawodnicy Barbastro zapowiadają, że nie mogą doczekać się rewanżu.
W poprzednim sezonie Barcelona również zmierzyła się z UD Barbastro i po wyrównanym spotkaniu zwyciężyła 3:2. Teraz piłkarze czwartoligowca również są przekonani, że mogą postawić przyjezdnym twarde warunki. Dla większości z nich będzie to jedyny moment w karierze, kiedy będą mogli stanąć naprzeciwko gwiazd takich jak Robert Lewandowski, Lamine Yamal czy Raphinha.
"Oglądanie siebie przeciwko topowym graczom na najwyższym poziomie zawsze jest niesamowite. Jestem przekonany, że naszemu miastu się to podobało. Teraz mamy okazję się zemścić!" - mówił Andrés Barrera, lewy obrońca, który został bohaterem drużyny po wyeliminowaniu Espanyolu w 1/32 rozgrywek Pucharu Króla. Javier López, występujący pod pseudonimem "Javito" przyznał z kolei, że zwycięstwo jest raczej niemożliwe: "Mecze trzeba rozgrywać, ale pokonanie jednej z tych wielkich drużyn jest prawie niemożliwe. Mimo to musimy rywalizować. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, ponieważ jest to taki sam mecz co w zeszłym roku i postaramy się dobrze bawić, zobaczyć pełne trybuny i rywalizować."
Na poniższym nagraniu zamieszczonym na profilu RFEF widać radość, jaka wybuchła w klubowej szatni po wylosowaniu Barçy jako kolejnego rywala Barbastro.
Komentarze (7)