Sposoby zarządzania kadrą w wykonaniu Hansiego Flicka są zupełnie inne niż te, na jakie decydował się jego poprzednik, Xavi. Niemiec nie boi się zdejmować decydujących zawodników w kluczowych momentach (co opłaciło mu się chociażby w Dortmundzie) i żaden z piłkarzy nie otrzymuje miejsca na boisku za nazwisko.
Dziennikarz Luis F. Rojo z Marki przyjrzał się kwestii zarządzania zawodnikami Barcelony przez Hansiego Flicka i od razu jako pierwszy przykład przywołał ostatni mecz z Borussią Dortmund. Trwa zacięty mecz na stadionie, na którym nikt nie wygrał w Lidze Mistrzów od trzech lat, a trener Barçy decyduje się na zmianę trzech ważnych zawodników z linii ataku. Schodzą Raphinha (który miał problemy ze skurczami), Robert Lewandowski i Dani Olmo. Flick nie miał problemu z wprowadzeniem za nich Fermína Lópeza, Frenkiego de Jonga i Ferrana Torresa. Ten ostatni odpłacił się zdobyciem dwóch bramek, które ostatecznie dały trzy punkty.
Rojo idzie dalej, pisząc, że Flick nie zważa na niczyje opinie i kieruje się jedynie swoim zdaniem. Od jego pierwszego dnia w klubie zasady są jasne. Grają ci zawodnicy, którzy są w najlepszej formie i jeśli przychodzi moment, w którym trzeba podjąć ważną decyzję, to Niemiec bez wahania to robi. Jeśli coś pójdzie nie tak, bierze to na siebie i tłumaczy swoje racje na konferencjach prasowych.
Jednym z głównych przykładów tego zarządzania jest obsada bramki. Po kontuzji Marca-André ter Stegena Flick był przekonany do tego, by postawić na Iñakiego Peñę. Ściągnięto Wojciecha Szczęsnego, ale nie po to, by zabrał miejsce w składzie wychowankowi, a po to, by podniósł rywalizację i był gotowy do zastąpienia go w nagłej sytuacji. Nie wszyscy chcieli uwierzyć w to, że zawodnik o takiej jakości, jak Szczęsny będzie rezerwowym, ale trener Barcelony jest wytrwały w swojej decyzji.
Warto również podkreślić bezgraniczne zaufanie i postawienie na Marca Casadó. Nie było to w stu procentach oczywiste, by to zrobić, ale Flick nie wahał się ani przez moment, co ostatecznie mu się opłaciło. Były kapitan drugiego zespołu Barçy wyrósł na prawdziwego lidera środka pola, a nawet otrzymał powołanie do seniorskiej reprezentacji Hiszpanii. To tylko potwierdza świetne wejście Casadó do futbolu na najwyższym poziomie. Widać także, że nikt nie dostanie miejsca w składzie za nazwisko. Wracający po kontuzjach Gavi i Frenkie de Jong nie są w stanie wygryźć 21-latka z pierwszej jedenastki.
Brak gry za zasługi dotknął, jak dodaje Rojo, również Roberta Lewandowskiego. Polak aż 12 razy w tym sezonie był zmieniany, a do tego jeden mecz przesiedział w całości na ławce rezerwowych (przeciwko Mallorce). Mówi się, że Flick widzi, że z biegiem minut w danym meczu polski napastnik nie jest w stanie dawać z siebie stu procent, więc jest zmuszony zmieniać go przed końcem spotkania. W Dortmundzie poskutkowało to trzypunktową zdobyczą.
Komentarze (13)