Dani Rodríguez zaczyna pukać do drzwi pierwszego zespołu [WIDEO]

Dariusz Maruszczak

14 grudnia 2024, 17:30

16 komentarzy

Fot. Getty Images

Nie da się ukryć, że Barcelona ma w tym sezonie problem z obsadą skrzydeł, a raczej z posiadaniem alternatywy z ławki dla Lamine Yamala czy Raphinhi. Żaden z pozostałych rezerwowych to nie jest profil typowego skrzydłowego, potrafiącego zrobić różnicę dryblingiem czy zejściem do linii końcowej. W tym kontekście warto sięgnąć po opcję z rezerw, gdzie ostatnio wyróżnia się duży talent La Masii.

Chodzi o Daniego Rodrígueza, który swoimi możliwościami już od lat wyróżniał się na tle kolegów. Mimo że Barcelonie nie poszło w ostatniej edycji Ligi Młodzieżowej UEFA, to do skrzydłowego trudno mieć jakiekolwiek pretensje. Rodríguez do momentu odpadnięcia Barçy z rozgrywek w pierwszej rundzie fazy pucharowej miał na koncie cztery gole i trzy asysty w siedmiu meczach i był pod tym względem czołowym piłkarzem zmagań.

Kontrakt Daniego dobiegał jednak końca już w czerwcu i były obawy, że odejdzie, skoro nie dostał nawet szansy debiutu u Xaviego, a widział, jak inni gracze mają taką możliwość. Zainteresowanie Baskiem wyrażały Real Sociedad (w którym szkolił się do 14. roku życia) oraz Athletic. Ostatecznie jednak został i podpisał nową umowę, która obowiązuje do 2027 roku. Być może pomocne były dobre koneksje, bo agentem 19-latka jest nie kto inny jak Pini Zahavi. Najważniejsze, że udało się zatrzymać talent.

Wydawało się, że wszystko będzie zmierzać ku lepszemu. W lecie Dani został mistrzem Europy wraz z reprezentacją Hiszpanii U-19, będąc podstawowym zawodnikiem swojego zespołu. Skrzydłowy w tym sezonie awansował do Barçy Atlétic i miał być kluczowym graczem tego zespołu. Niestety doznał poważnej kontuzji mięśniowej, która wykluczyła go z gry na trzy miesiące.

Wejście smoka

Dani jednak się nie poddawał. Wrócił 1 grudnia w wyjazdowym starciu z Arenteiro, przed którym Barça Atlétic notowała serię 9 meczów bez zwycięstwa. 19-latek pojawił się na murawie w 76. minucie, a już po siedmiu minutach wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie swojej ekipy na 2:0. Rywale zdobyli później jeszcze jedną bramkę, więc gol Rodrígueza w ostatecznym rozrachunku okazał się decydujący dla przerwania fatalnej passy.

Ostrożnie wprowadzany do gry Dani znów wszedł z ławki w kolejnym spotkaniu z rezerwami Celty. Tym razem 19-latek dwa razy trafił do siatki, ratując remis (2:2) Barçy Atlétic. Sposób, w jaki to zrobił, przywołuje na myśl największe gwiazdy wyrosłe z La Masii. A warto dodać, że popisy Daniego obserwowali z wysokości trybun Deco i Joan Laporta. Wczoraj rezerwy mierzyły się z Osasuną B i skrzydłowy znów okazał się kluczowy dla wyniku, a jego znakomite dośrodkowanie zaledwie kwadrans po pojawieniu się na murawie dało Barcelonie prowadzenie 2:1 i ostatecznie zwycięstwo. Trzy wejścia z ławki, trzy razy decydująca rola skrzydłowego. W 106 minut trzy gole i asysta. Po tak długiej absencji.

Kurs na pierwszy zespół 

To oczywiście nie jest duża próbka, ale należy to traktować jako przedsmak tego, co powinno nastąpić, jeśli Dani nie będzie miał już problemów zdrowotnych. 19-latkowi wreszcie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zaczął realizować w pełni swój potencjał, stał się fundamentalnym zawodnikiem Barçy Atlétic i został głównym kandydatem do rozpoczęcia pracy z pierwszym zespołem. Póki co Dani nie trenował zbyt wiele u Flicka, ale przeszkodził mu w tym udział we wspomnianym turnieju reprezentacyjnym podczas presezonu, a później kontuzja. Teraz nie ma powodu, dla którego skrzydłowy miałby nie zostać włączony w obszar zainteresowania szkoleniowca.

Tym bardziej, że Dani jest typem zawodnika, którego Barcelona po prostu potrzebuje. Pozycja Lamine Yamala i Raphinhi nie podlega dyskusji, ale i oni czasem potrzebują odpoczynku. Ponadto Barçy brakuje z ławki zawodników robiących różnicę, a konkretnie skrzydłowych rozszerzających grę, potrafiących dryblować czy stworzyć coś z niczego poprzez podanie czy prowadzenie piłki. Kimś takim nie jest ani Ferran Torres, ani Pau Victor. Ten pierwszy najlepiej odnajduje się w centrum boiska i to raczej w końcowych fragmentach akcji, a ten drugi jest wszechstronny, ale też nie ma charakterystyki typowego skrzydłowego grającego przy linii bocznej. Ansu Fati to również raczej schodzący do środka napastnik, ale jego zdolności i tak ograniczyły kontuzje.

Barça nie ma więc nikogo, kto choćby teoretycznie mógłby zapewnić impuls z ławki poprzez rozszerzenie gry i dobrą pracę przy liniach bocznych. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować poszerzyć pole manewru poprzez właśnie Daniego. W katalońskich mediach pojawiały się już pewne przesłanki, że to właśnie on może zostać zimowym „nabytkiem” Barcelony. Wstępne rundy Pucharu Króla to może być dobry moment na przetarcie Daniego w pierwszym zespole.

Zmiennik na każdą pozycję

Zwłaszcza że 19-latek jest coraz bardziej wszechstronnym graczem. Dani zaczynał w Barcelonie jako ofensywny pomocnik, ale trenerzy w końcu uznali, że lepiej będzie wykorzystać jego dynamikę na skrzydle. Najczęściej występował na lewej flance, ale w obecnej kampanii już dostawał szansę na prawej stronie. Trener Albert Sánchez widzi go jako zawodnika, który, podobnie jak Lamine Yamal w pierwszym zespole, będzie schodził ze skrzydła do środka jako lewonożny piłkarz. Podobieństwo Daniego do 17-latka dotyczy bardzo szybkiego pierwszego kroku czy trzymania piłki niezwykle blisko stopy podczas jej prowadzenia.

Dani mógłby być zmiennikiem nie tylko Lamine’a, ale też Raphinhi. Wcześniej Hiszpan grał głównie na lewej flance. Mógłby mocniej rozszerzać grę, gdyby Brazylijczyk zszedł na przykład do środka. Natomiast w mniejszym stopniu jest graczem wychodzącym na wolne pole jak Raphinha, ale i w tej materii zrobił pewne postępy w Barcelonie. A przecież, jak wspomnieliśmy, na początku kariery grał też w środku pola. W Blaugranie był początkowo ustawiony nieco niżej niż w Realu Sociedad, ale i tak najlepiej czuł się jako gracz swobodnie poruszający się między liniami, gdzie mógł eksponować swoją kreatywność i nie był przyspawany pozycyjnie. W tym kontekście widzimy podobieństwa do Daniego Olmo, zwłaszcza że 19-latek też ma świetnie ułożoną nogę w momencie strzału. Jak widać, Dani Rodríguez mógłby zmieniać niemal wszystkich atakujących. Posiadanie takiego zmiennika byłoby wielkim luksusem dla Hansiego Flicka, a i piłkarzowi dałoby szansę częstych występów, nawet będąc teoretycznie rezerwowym.

„Widzę go gotowego do pierwszego zespołu. To zawodnik bardzo bezpośredni i wertykalny. Należy do tych małych, ale silnych i agresywnych skrzydłowych, którzy mogą przypominać Ribéry’ego” – powiedział jego były już szkoleniowiec Oscar López. Mimo to Dani to nie tylko dynamika, bo potrafi również wstrzymać grę w ostatniej tercji boiska, gdy wymagają tego okoliczności. Nie sposób nie zwrócić jednak uwagi na odwagę i boiskową bezczelność 19-latka, które często objawiają się w przyszłych wielkich gwiazdach. Dani wygląda na zawodnika, który ma osobowość boiskową, aby ciągnąć za sobą drużynę, i to jest bardzo cenne. Niewykluczone, że Hansi Flick jednak wstrzyma się z powołaniem Daniego aż ten ugruntuje swoją pozycję w Barçy Atlétic. Choć osobiście uważam, że nie ma na co czekać, skoro skrzydłowych i tak brakuje.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze