Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Piotr Guziński, Karol Chowański (ocena arbitra)
Ocena trenera: Marcus Sorg - 4.0
Tym razem ze względu na czerwoną kartkę Hansiego to on musiał poprowadzić zespół. Wystawiony skład był jak najbardziej optymalny. Chwilę odpoczynku otrzymał Pau Cubarsí, który w ostatnim czasie grał dużo i była to jedyna znacząca zmiana w wyjściowej jedenastce. Ciężko go oceniać natomiast za to, co działo się na murawie. Barcelona dominowała, stwarzała liczne okazje bramkowe, jednak nie można winić trenera za to, że zawodnicy marnowali dogodne szanse na gole. Doczepić możemy się do pozostawienia na boisku Lamine Yamala. Skoro zawodnik od wczesnych minut gra z dyskomfortem, to narażanie go na pogłębienie urazu i przedkładanie wyniku spotkania nad jego zdrowiem jest nierozważne. W przerwie Lamine powinien opuścić murawę.
Ocena arbitra: Alejandro Quintero González – 3,0
Komitet sędziowski: Andaluzja (Comité de Árbitros de la Real Federación Andaluza de Fútbol)
Sędzia RFEF: od 2020, sędzia w Primera División od: 2024, ur. 03.05.1993 w Huelvie
Postawa sędziego w niedzielnym meczu pozostawiała wątpliwości co do jego kompetencji przez sumę małych błędów, zaniechań i zaniedbań. Już w początkowych pięciu minutach gracze Barçy dwukrotnie padli po atakach piłkarzy Leganés, co spotkało się z biernością arbitra. W drugim z przypadków przegapił on w ogóle fakt faulu. Przekroczenie przepisów przez Sergio Gonzáleza na Raphinhi w 9. minucie również spotkało się z brakiem reakcji Andaluzyjczyka.
W trakcie pierwszej odsłony gry Neyou popełnił ostry faul na Lamine. Zgodnie z przepisami graczowi Leganés należała się kartka za przewinienie ryzykujące zdrowiem rywala. Doszło do wejścia prosto w kostkę, z mocnym impetem, prowadzącym ostatecznie do kontuzji reprezentanta Barçy. Faul na Lewandowskim przez (19) ze strony Seydouby Cisse też został przegapiony przez ekipę sędziowską kierowaną przez Quintero Gonzáleza. W 25. minucie sędzia przyznał rzut wolny gościom po zwykłej „symulce” (25), nie doszło do przewinienia Casadó. Takich przypadków było w meczu więcej, nadmiar upadków piłkarzy Leganés kończył się gwizdkiem, co nie było profesjonalne ze strony prowadzącego mecz. W przekroju całego spotkania arbiter dopuszczał do „kradzenia” czasu podopiecznym Borjy Jimeneza. Na ten temat znajdziecie więcej w tym artykule. Było to szczególnie widoczne w końcówce pierwszej odsłony spotkania oraz po przerwie.
W 51. powinien być wolny po przewinieniu na Sergio Gonzálezie, co ponownie zostało zignorowane przez Alejandro Quintero González. Kontakt kolana rywala ze stopą Julesa Koundé stanowił podstawę do podyktowania rzutu karnego dla gospodarzy. Była to sytuacja 50/50, więc nie kwalifikuję tego jako jednoznaczną pomyłkę arbitra. Jestem przekonany, że doliczenie tylko trzech minut do drugiej połowy było niewystarczające. Doszło do ośmiu zmian w tej części meczu, czyli należało zgodnie z aktualnymi wytycznymi dla profesjonalnych arbitrów pod egidą UEFA doliczyć minimum cztery minuty. Był to mecz, w którym arbiter mógł pokazać piłkarzom co najmniej pięć żółtych kartek. Skończył na dwóch, przez większość spotkania robiąc za pozoranta. W przypadku arbitra-debiutanta jest to zrozumiałe, przez co jego występ wyróżnił się negatywnie nawet na tle niskich standardów LaLigi.
Ocena arbitra w serwisie Archivo VAR: 6,5
Komentarze (33)