Porażka z Atlético Madryt i pięć punktów w ostatnich siedmiu meczach ligowych to coś, co nie przystoi takiemu klubowi jak FC Barcelona. W Sporcie czytamy jednak, że po wczorajszym spotkaniu zawodnicy uwierzyli, że są w stanie znów grać dobrze i niezmiennie mają pełne zaufanie do Hansiego Flicka.
Jordi Gil ze Sportu informuje, że zawodnicy po meczu mieli wrażenie, że ich pojedyncze błędy miały zbyt duże znaczenie. Zostawienie piłki Rodrigo de Paulowi przez Marca Casadó dało bramkę na 1:1, a niedokładne podanie Raphinhi zapoczątkowało kontrę, która dobiła Barcelonę w końcówce. Jednak gra Barcelony mogła przez długie momenty przypominać pierwszą część sezonu.
Trzy punkty pojechały do Madrytu, ale zawodnicy Barçy zeszli z boiska z poczuciem pewności siebie i wrażeniem, że zostawili za sobą słabe występy przeciwko Las Palmas i Leganés. Piłkarze skoczyliby w ogień za Hansim Flickiem. Niemiecki trener przekonał szatnię swoimi pomysłami oraz tym, jak zarządza drużyną. W Barçy dalej jest wiara, że nowy rok będzie lepszy.
Panuje przekonanie, że styczeń może być punktem zwrotnym w tym sezonie. Zdobyty Superpuchar Hiszpanii mógłby stać się motorem napędowym do pracy w 2025 roku. Barça wyruszy do Arabii Saudyjskiej na początku stycznia, by w półfinale turnieju finałowego zmierzyć się z Athletikiem. Wcześniej natomiast (4 stycznia) Barcelona zagra z Barbastro w ramach 1/16 finału Pucharu Króla.
Jordi Gil podkreśla, że przeciwko Atlético zespół dał powody do tego, by kibice poczuli optymizm przed nadchodzącym rokiem. Piłkarze cały czas wierzą, że wszystko jest możliwe.
Komentarze (12)