"Bańka, w której żyje Hansi Flick, jest nie do przebicia"

Dawid Lampa

25 grudnia 2024, 19:00

Sport

16 komentarzy

Fot. Getty Images

Brak wymówek i odcinanie się od mediów. Poza konferencjami prasowymi ciężko o jakiekolwiek inne publiczne występy Hansiego Flicka w Barcelonie. Dziennikarz Sportu, Toni Juanmartí przyjrzał się życiu niemieckiego trenera i charakterystyce jego pracy.

Toni Juanmartí (Sport): "Barça była szansą życia Hansiego Flicka i spędził on wiele czasu na zastanawianiu się, jak to wszystko będzie wyglądało. Niemiec, widząc z daleka brak stabilności w klubie, wylądował w Barcelonie z jasnym założeniem. Pracować w Barcelonie, ale "żyć" daleko od niej. Bardzo daleko. Nie dosłownie, ale psychicznie. 

Dyskretnie odrzucił zorganizowanie konferencji prasowej w ramach prezentacji jako nowego trenera. Nie chciał wchodzić w centrum zamieszania i w chaos, który zapanował w klubie tuż po odejściu Xaviego. Jego sposobem była praca w ciszy i oczekiwanie aż rezultaty będą o nim mówić głośniej niż jego słowa. I tak było po znakomitym początku sezonu. Równocześnie Hansi Flick zakochał się w Barcelonie. Trochę później. Odkrywając restauracje w pobliżu swojego miejsca zamieszkania.

Trener je śniadanie, kiedy nie widać jeszcze słońca w barach w pobliżu jego domu i zazwyczaj jest pierwszy w centrum treningowym klubu. Między 7:00 a 7:30. Po południu Flick je obiad i później lubi zanurzyć się w świecie Barcelony-miasta, gdzie doświadczył tego, jak ciepło witają go kibice.

W swoim życiu w pracy Niemiec zawsze dba o wszystkie detale. Wita się ze wszystkimi pracownikami klubu, interesuje się nimi i zaprasza niektórych na wspólne posiłki w klubie. Kadra go szanuje. Bo to, co mówi publicznie zgadza się z tym, co mówi prywatnie. I dlatego, że jest konsekwentny ze swoimi zasadami. To pokazuje, między innymi, fakt ukarania Julesa Koundé za spóźnienia. Dla Flicka dyscyplina to podstawa, nie dyskutuje na tematy zachowania.

Sześć miesięcy po przyjściu zaufanie i popularność Flicka pozostają nietknięte. Przyszedł jako strażnik i z pewną obietnicą: nie narzekać i nie mieć wymówek, biorąc pod uwagę brak miejsca w budżecie na drogie transfery. Wieść o tym, że jest twardym szkoleniowcem pomogła mu w tym, by być wymagającym na co dzień. Brak wymówek dalej jest obecny, mimo że w ostatnich tygodniach podkreślał brak doświadczenia swojej grupy piłkarzy.

Niektórzy przeciwnie nastawieni myśleli, że trener nie wytrzyma długo ze swoim postanowieniem i "strzeli sobie w stopę" podczas publicznych wystąpień, ale bańka, w której żyje Hansi Flick, jest nie do przebicia. Nadal jest zupełnie obcy dla środowiska, które widzi, jak trzyma się daleko od wszystkiego. Trenuje, zarządza meczami i znika. En boca cerrada no entran moscas*, jak to się mówi. Ta sentencja przyświeca trenerowi i jego sztabowi technicznemu.

Flick chce, żeby oceniano go tylko za formę sportową. I tak będzie. Po pierwszych sześciu miesiącach można byłoby mu dawać dyplom, ale przez nie najlepszą serię przed świętami sporo wysiłku poszło na marne. Z tak młodą kadrą nikt jednak nie może podważać tego, że Flick zmienił oblicze tej Barçy. Ale tylko zwycięstwami trener może sprawić, że jego nowa przygoda w Barcelonie będzie trwać dużo dłużej. Co więcej, w jego środowisku uważa się, że będzie to jego ostatnia przygoda na ławce trenerskiej".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze