FC Barcelona pokonała Athletic 2:0 i awansowała do niedzielnego finału Superpucharu Hiszpanii. Z czego zapamiętamy to spotkanie?
1. Prawdziwy debiut Szczęsnego
Choć Wojciech Szczęsny zadebiutował w starciu z Barbastro kilka dni temu, to zgodnie z przewidywaniami w meczu z dużo notowanym rywalem nie miał wielu okazji do interwencji. Piłkarze z Kraju Basków zadbali już natomiast o to, aby miał więcej pracy. Przede wszystkim Polak musiał kilkukrotnie opuścić swoje pole karne i przeciąć podania z głębi pola. Oprócz tego zanotował kilka udanych interwencji na linii. Ogólnie jego występ można zaliczyć do udanych, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to dopiero jego drugi mecz od lata zeszłego roku. Choć dwukrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki, to jednak ostatecznie może się pochwalić kolejnym czystym kontem.
2. Para Cubarsí - Martínez znów na wysokim poziomie
Czyste konto w dzisiejszym meczu to także zasługa linii obrony, ze stoperami na czele. Zarówno Pau Cubarsí, jak i Iñigo Martínez zaliczyli udany występ. Wychowanek La Masii nie ustrzegł się kilku błędów (przed skutkami jednego uratował go arbiter, który nie zauważył faulu), ale znów był nieoceniony w rozegraniu piłki. Z kolei Bask w starciu ze swoim byłym zespołem wziął na siebie trudne starcia fizyczne z Guruzetą, który mógł go mieć dosyć. To także Iñigo Barça zawdzięcza zdobycie drugiej bramki, kiedy zdecydowanie i odważnie zagrał na wyprzedzenie. Przy takiej formie Hiszpanów, Ronaldowi Araujo i Andreasowi Christensenowi nie będzie łatwo o miejsce w pierwszym składzie.
3. Krótka kołdra może być problemem
Im dalej w las, tym Barcelona radziła sobie gorzej. O ile w przypadku Athletiku wejście Nico Williamsa czy Mikela Vesgi rozruszało drużynę, to zmiany przeprowadzone przez Hansiego Flicka raczej wprowadziły chaos niż pozwoliły na uporządkowanie gry. Na szczególne wspomnienie zasługuje niestety Frenkie de Jong, którego tylko szczęście uchroniło przed zanotowaniem efektownej asysty do Iñakiego Williamsa. Zwłaszcza jeżeli Barça długo utrzyma się na wszystkich frontach, niezbyt liczna kadra może okazać się problematyczna - niekiedy bardzo widoczny jest brak odpowiedniego zmiennika dla piłkarza będącego w wyraźnie słabszej formie, jak choćby dziś Robert Lewandowski. Tym istotniejsze jest tymczasowe rozwiązanie sprawy rejestracji Daniego Olmo oraz Pau Victora.
4. Wraca stary, dobry Gavi
Po długiej kontuzji wychowanek Barçy jest powoli wprowadzany do składu. Dziś zobaczyliśmy być może najlepszy jego występ od czasu powrotu, a na pewno najbardziej wymierny - sam wpisał się na listę strzelców oraz zaliczył asystę przy bramce Lamine Yamala. Przede wszystkim jednak, mogliśmy zaobserwować to, z czego Andaluzyjczyk słynie najbardziej - bezkompromisowość w starciach z rywalami i odważne wejścia, niekiedy ocierające się o brawurę. Przez ostatni rok zdążyliśmy się stęsknić za takim Gavim.
5. Arabia Saudyjska ma jeszcze sporo pracy przed mundialem
Niedawno oficjalnie ogłoszono, że mistrzostwa świata w 2034 roku odbędą się właśnie u gospodarzy Superpucharu Hiszpanii. Dzisiejsze spotkanie pokazało, że Saudyjczycy powinni powoli zacząć rozglądać się nad utalentowanymi... greenkeeperami. Zwłaszcza na zbliżeniach było widać, że murawa nie była najlepiej przygotowana - pozostaje się cieszyć, że żaden z piłkarzy nie przypłacił tego urazem.
Komentarze (44)