Kwestia wypożyczenia Marcusa Rashforda coraz mocniej się komplikuje. Barça postanowiła zatrzymać Erica Garcíę, a Ansu Fati odmawia odejścia z klubu, pozostaje więc mało opcji na wygenerowanie odpowiedniego miejsca w budżecie. Tymczasem Manchester United odmawia pokrycia części wynagrodzenia Anglika, utrudniając sprawę jeszcze bardziej.
Czerwone Diabły nie zamierzają zatrzymywać skrzydłowego, a wręcz wpychają go z klubu. Nie oznacza to jednak, że negocjacje będą łatwe. Rashford według medialnych doniesień zarabia około 325 tysięcy funtów tygodniowo, a jego obecny pracodawca nie zamierza dokładać się do jego pensji, kiedy ten będzie wypożyczony. Im mniej czasu pozostanie do końca okienka transferowego, tym bardziej stanowisko United będzie mięknąć, jeśli nie chcą przez pół roku trzymać swojego zawodnika na trybunach.
Sam 27-latek zdaje sobie sprawę z tego, że gra w Barcelonie to dla niego ogromna szansa na odbudowanie swojej kariery i udowodnienie, że to Ruben Amorim myli się w jego ocenie. Dlatego ma on być też otwarty na poświęcenie części swojego wynagrodzenia, żeby umożliwić Barçy zarejestrowanie go w zespole. Według Luisa Miguelsanza z katalońskiego Sportu dyrekcja Blaugrany może pozwolić sobie na poświęcenie około 3 milionów euro netto, co jest kwotą trzykrotnie niższą od bieżących zarobków Anglika. Rashford musiałby wykazać się więc żelazną determinacją, żeby trafić na Montjuïc.
Kluczowa może okazać się sprzedaż Unaia Hernándeza, czyli jednego z najlepszych piłkarzy rezerw. Hiszpan nie zaakceptował oferty przedłużenia kontraktu, wybierając gigantyczne pieniądze prosto z Arabii Saudyjskiej. Według medialnych doniesień ta operacja mogłaby przynieść Barçy około 5 milionów euro, co znacząco ułatwiłoby wypożyczenie Rashforda. Wszystko rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu, a z każdym dniem pozostaje coraz mniej czasu na dopięcie formalności.
Komentarze (26)