Real Madryt będzie miał bardzo trudny luty w związku z rywalizacją z Atlético czy dwumeczem z Manchesterem City w Lidze Mistrzów, ale starcie ze znajdującym się w strefie spadkowej Espanyolem miało być bodaj najłatwiejszym wyzwaniem drużyny Carlo Ancelottiego. Mimo to Los Blancos sensacyjnie przegrali na stadionie Los Pericos.
Już pierwsza połowa nie była zbyt fortunna dla Realu. Przede wszystkim zaledwie po kwadransie gry boisko musiał opuścić Antonio Rüdiger ze względu na problemy zdrowotne. Los Blancos zdołali trafić do siatki w 20. minucie, ale bramka została anulowana przez sędziego Alejandro Muñiza Ruiza. Kylian Mbappe popchnął bowiem Pola Lozano tuż przed strzałem Viníciusa. Realowi długo nie szło i zaliczł pierwsze celne uderzenie dopiero w 40. minucie gry. Trzeba też dodać, że według Archivo VAR ekipa Carlo Ancelottiego powinna otrzymać rzut karny po zagraniu ręką Jofre na samym początku spotkania.
Błędy sędziowskie miały też miejsce w drugiej połowie. Przede wszystkim atak wślizgiem od tyłu Carlosa Romero na Mbappe nie zakończył się wyrzuceniem z boiska piłkarza Espanyolu. Zdaniem Archivo VAR i Eduardo Iturralde to była klarowna czerwona kartka. Real w końcówce naciskał coraz mocniej, a kolejne próby podejmowali Rodrygo, Mbappe i Vinícius. Doskonałymi interwencjami popisywał się jednak Joan García. Espanyol zadał zabójczy cios w 85. minucie. Bramkę po kontrataku zdobył… Romero, którego nie powinno już być na boisku. Archivo VAR oceniło występ Muñiza Ruiza na "1".
Real nie zdołał odrobić strat i przegrał na stadionie Los Pericos 0:1. Tym samym Barcelona stoi przed szansą na skrócenie dystansu do ekipy Carlo Ancelottiego do czterech punktów.
Warto zwrócić uwagę, że przed meczem z Realem w pobliżu stadionu Espanyolu wybrzmiewały okrzyki... „puta Barca”.
Komentarze (184)