Hector Fort był jednym z objawień ubiegłego sezonu, świetnie spisując się w drużynie Xaviego. Kiedy Barçę przejął Hansi Flick wydawało się, że będzie on coraz częściej korzystał z usług utalentowanego obrońcy, ale rzeczywistość okazała się zgoła inna. Krok po kroku Fort udowadnia jednak swoją wartość i walczy o miejsce w składzie.
Niemiecki szkoleniowiec zdecydował się na wytestowanie kilku ustawień, a największe zdziwienie mogło budzić to, jak uparcie Flick stawiał na Gerarda Martína. 22-latek nigdy nie uchodził za wielki talent, a kiedy już grał to prezentował się zazwyczaj przeciętnie. Jednak dopóki Barça wygrywała kolejne spotkania w wielkim stylu, dopóty nikt nie kwestionował braku szans dla Hectora Forta.
Nie można zapominać, że Fort to wciąż bardzo młody chłopak, ma dopiero 18 lat. Oczywiście w Barcelonie grają młodsi od niego Pau Cubarsí i Lamine Yamal, ale należy to rozpatrywać raczej w kategoriach czegoś niesamowitego, a nie nowego standardu dla piłkarzy. Wielu świetnych zawodników przebiło się do pierwszego składu swoich drużyn mając na karku dwadzieścia kilka lat.
Pomimo tego w kręgach kibicowskich istnieje przeświadczenie, że Hector Fort zasługuje na więcej szans. Nikt nie kwestionuje tego, że Jules Koundé jest niekwestionowanym numerem jeden - Francuz ma odpowiednią jakość i nie schodzi z wysokiego poziomu, ale obawy budzi jego nadmierna eksploatacja. 26-latek nie gra w zasadzie tylko wtedy, gdy Flick wyrzuci go ze składu w ramach kary za spóźnienie. Z kolei Hiszpan w meczu z Rayo po raz kolejny udowodnił, że może godnie zastąpić swojego bardziej doświadczonego kolegę.
Jak do tej pory 18-latek uzbierał w lidze 356 minut. Zapewne poprawi jeszcze ten dorobek, ale trudno spodziewać się, żeby w najważniejszych spotkaniach wszedł na boisko szybciej niż w samej końcówce spotkania. Hansi Flick jasno pokazał, że ma ustaloną żelazną jedenastkę, a wszelkie roszady są nieznaczne i mają na celu zapewnienie odpoczynku najbardziej eksploatowanym piłkarzom. Fort to przede wszystkim jeszcze młody chłopak, który ma przed sobą wiele sezonów na najwyższym poziomie i dużo miejsca na rozwój. Niemiecki szkoleniowiec dając mu szansę na występ od pierwszej minuty udowodnił, że nie skreśla go, czego obawiało się wielu kibiców Blaugrany. Prawy obrońca cierpliwie pracuje i wykorzystuje każdą okazję, żeby udowodnić trenerowi swoją przydatność. Być może za kilka lat w kadrze będziemy mieć gotowego następcę Julesa Koundé.
Komentarze (18)