Wielu kibiców liczyło na fajerwerki w tym meczu, ale ostatecznie nie obfitował on w zbyt wiele bramkowych sytuacji i to Argentyna odniosła cenne wyjazdowe zwycięstwo. Los Albicelestes wygrali 0:1, po pięknym golu Thiago Almady. Ronald Araujo rozegrał całe spotkanie na środku defensywy.
Był to typowy mecz walki z niewieloma groźnymi sytuacjami. Zarówno podopieczni Scaloniego, jak i Bielsy uderzali na bramkę przeciwników głównie z dystansu i nie sprawiali zbyt wielu problemów swoimi strzałami. Wyjątkiem było bardzo dobre uderzenie Thiago Almady, którego gol z 68 minuty po podaniu Juliana Álvareza rozstrzygnął losy tego spotkania. W tej sytuacji najbliżej powstrzymania go był Araujo, ale nie zdążył szybciej doskoczyć do Argentyńczyka.
Poza tym obrońca Barcelony rozegrał dość przeciętne spotkanie, choć nie miał zbyt wiele pracy. Wygrał cztery z sześciu pojedynków i zaliczył 54 celne podania na 60 prób. Sofascore oceniło jego występ na 6,9 podobnie jak drugiego środkowego obrońcy Urugwaju José Marii Gimeneza. Urugwaj miał przewagę w posiadaniu piłki, ale to Argentyna częściej uderzała na bramkę gospodarzy. W składzie gości zabrakło kilku ważnych zawodników, m.in. Lionela Messiego i Lautaro Martíneza.
Mecz zakończył się groźnie wyglądającą sytuacją, kiedy to Nicolas González trafił butem w głowę Nandeza. Trudno dopatrzyć się złych intencji w zagraniu zawodnika Juventusu, ale sędzia nie miał wyjścia i pokazał czerwoną mu czerwoną kartkę. Po tym spotkaniu Argentyna prowadzi w tabeli z 28 punktami, a Urugwaj jest czwarty z 20.
Komentarze (0)