Real Madryt niespodziewanie przegrał swoje spotkanie z Valencią, Barcelona stała więc przed szansą zbudowania sześciopunktowej przewagi, z której nie skorzystała. Zarówno kibice jak i piłkarze czuli rozczarowanie, ale Hansi Flick jest zadowolony ze swoich zawodników i docenia zdobyty punkt.
Mogło być sześć punktów przewagi, ale jest cztery i należy to docenić. Trener w trakcie konferencji prasowej był w dobrym humorze i wyraził zadowolenie ze zdobytego punktu. Inne nastawienie mieli sami zawodnicy. Raphinha wdał się w kłótnię z sędzią, Pau Cubarsí mówił o niewystarczającej woli zwycięstwa, a Ronald Araujo miał pretensje do arbitra o brak rzutu rożnego.
Hansi Flick nie jest jednak osobą, która daje ponieść się emocjom. Niemiecki szkoleniowiec podkreślił, że nie da się zawsze wygrywać, a Real Betis to jedna z najsilniejszych drużyn w LaLidze. "Mamy jeden mecz mniej, jeden punkt więcej i to jest dobre" - mówił trener. Trzeba w końcu zauważyć, że wczoraj Barcelona delikatnie powiększyła swoją przewagę nad Realem Madryt, nie ma więc powodu do popadania w fatalistyczne nastroje.
Sezon zbliża się już do końca a Barcelona jest w walce o wszystkie Puchary. W najbliższą środę czeka ją arcyważne spotkanie z Borussią Dortmund, które może mocno przybliżyć Barçę do półfinału Ligi Mistrzów. Trener chce, żeby wszyscy zawodnicy skupili się już tylko na nim, zostawiając w przeszłości niewykorzystaną szansę na odskocznie Realowi. Nie ważne jak bardzo źli i rozczarowani są piłkarze, i tak nie będą w stanie zmienić wyniku wczorajszego meczu. Pozytywne myślenie i skupianie się na przyszłości jest czymś, o czym Hansi Flick mówi w zasadzie na każdej konferencji prasowej. Jeżeli zespół dalej będzie ciężko pracował, to przyjdą zwycięstwa, a za nimi tytuły.
Komentarze (6)