Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku Barcelony z Borussią zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: bez problemów, zbędnej dramaturgii i niespodzianek
Barcelona była zdecydowanym faworytem tego starcia i w przekroju 90 minut potwierdziła, że takie przewidywania nie były bezpodstawne. Podopieczni Hansiego Flicka całkowicie zdominowali Borussię i choć na początku mieli problemy ze skutecznością, to ostatecznie zdobyli cztery bramki, które stawiają ich w niezwykle komfortowej sytuacji przed rewanżem. Motorem napędowym był Lamine Yamal, który do gola dołożył dwie asysty drugiego stopnia, a każda z nich wymagała niezwykłej precyzji. Dwa ostatnie podania dorzucił niezawodny Raphinha, a dublet zanotował Robert Lewandowski. Świetnie funkcjonowała też pomoc Barcelony, gdzie wielką pracę wykonywali Frenkie, Pedri oraz Fermín. Na owację zasłużył także Wojciech Szczęsny, który trochę ryzykował, ale nie popełnił błędu przy wyprowadzaniu piłki, a mecz zakończył z czystym kontem. Brawami przywitany został również Ansu Fati i sam fakt powrotu do gry musi cieszyć.
Najgorsze: kradzież Raphinhi i… wciąż apatyczny Ansu Fati
Po takim meczu trudno się do czegokolwiek przyczepić. Cały zespół zagrał świetnie, ale decyzja Raphinhi, by atakować piłkę zmierzającą do bramki po strzale Cubarsíego była cokolwiek nierozsądna. Gdyby okazało się, że Brazylijczyk w momencie oddania strzału przez stopera Barçy znajdował się na pozycji spalonej, to gospodarze straciliby bramkę. Także Lamine Yamal po świetnej akcji wzdłuż linii końcowej powinien podawać do Lewandowskiego, zamiast strzelać z niemal zerowego kąta. Na koniec trudno ocenić pozytywnie kilka minut gry Ansu Fatiego. Na tle zespołu znów był apatyczny i bez grama agresji przy pressingu. Na domiar złego jedyną akcję, w której mógł cokolwiek dać zespołowi ostatecznie zawalił, niedokładnie podając w kierunku Raphinhi i w efekcie tracąc posiadanie.
Komentarze (23)