Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Marcin Włodarczyk (@Peciak), Karol Chowański (ocena arbitra)
Ocena trenera: Hansi Flick - 9.0
Kolejny niemal kompletny mecz. Do perfekcji zabrakło naprawdę niewiele, mimo wszystko Barcelona dopuściła rywali do zbyt wielu dogodnych sytuacji, aby móc z czystym sumieniem przyznać maksymalną notę trenerowi. Wszystko inne funkcjonowało na najwyższym poziomie. Mieliśmy przewagę fizyczną, piłkarze stosowali pressing właściwie do ostatniej minuty już dawno rozstrzygniętego meczu. Widać było większą świeżość niż w ostatnich spotkaniach. Przewaga w posiadaniu i kontroli piłki była wystarczająca, Borussia miała jednak kilka momentów, w których potrafiła zagrozić. Szczególnie Guirassy potrafił urywać się obrońcom i oddawać groźne strzały. Zmiany, chociaż wydawały się zbyt późne, pomogły drużynie w końcówce zachować czyste konto. Nawet Ansu Fati mógł ponownie poczuć się jak piłkarz i otrzymał gorące przywitanie od kibiców. Barcelona jest bardzo blisko półfinału.
Ocena arbitra: Espen Eskås – 4,5
Komitet sędziowski: Norwegia
Sędzia pierwszoligowy: od 2015, sędzia UEFA: od 2020, ur. 24.06.1988 w Oslo
Jednostronny przebieg meczu czasami "usypia" sędziów, być może stąd wynikały chwile dekoncentracji arbitra w środę. Norweg kilkukrotnie spóźnił się za akcją, przez co umykały mu przewinienia. Przykładem była 34. minuta, gdy po ataku rywala z głośnym okrzykiem upadł Lewandowski. Eskås pozostał ślepy na sygnały piłkarzy i odstąpił od użycia gwizdka.
Prowadzący mecz wyjął dwie kartki, jednak jego decyzjom w tym obszarze brakowało spójności. Różnie oceniał bliźniacze przewinienia. To zawsze stanowi zarzut na tym poziomie europejskiej rywalizacji. Według mnie wejścia Martíneza i Çana też kwalifikowały się na upomnienia.
Przez 90 minut widzieliśmy różne natężenie pracy 36-latka. Po fragmentach meczu z wielokrotnym użyciem gwizdka na 10 minut gry - następowały okresy, gdy milczał na dłużej, mimo okazji do interwencji. Sędzia pochodzący z Oslo wypadł korzystniej w listopadowym meczu Barçy z Crveną Zvezdą Belgrad. Choć w środę uniknął kanonicznych błędów, poziom jego pracy pozostawił swoje do życzenia.
Komentarze (19)