Wysokie zwycięstwo nad Borussią Dortmund sprawiło, że Hansi Flick mógł bardziej skupić się na przypilnowaniu przewagi w lidze. Dlatego nie zdecydował się na poważne rotacje w meczu z Leganés. W wyjściowej jedenastce zabrakło jedynie Cubarsíego i De Jonga. Na bramce stanął Szczęsny, a w obronie zagrali Koundé, Araujo, Martínez i Balde. Obok Pedriego w środku pola wystąpili Eric García oraz Fermín, a w linii ataku niezmordowany tercet: Lamine Yamal, Raphinha, Lewandowski.
W pierwszym kwadransie przeważała Barcelona, jednak brakowało dokładności, przez co nie udało się stworzyć choćby jednej sytuacji do oddania groźnego strzału. Tymczasem w 13. minucie Wojciech Szczęsny musiał popisać się efektowną interwencją, by uratować zespół przed utratą bramki. W szeregach gości bardzo aktywny był Lamine Yamal, ale trudno mu było rywalizować z dobrze ustawionymi obrońcami, którzy w razie potrzeby przekraczali przepisy. W 22. minucie Koundé próbował dośrodkować, a piłka odbiła się od obrońcy i wpadłaby do bramki, gdyby nie dobra interwencja Dimitrovicia. W 31. minucie Lamine Yamal osaczony przez trzech obrońców w polu karnym zdołał uderzyć, ale trafił w boczną siatkę.
W 40. minucie boisko z urazem opuścił Balde, a chwilę później jego miejsce zajął Gerard Martin. W 43. minucie niezłą okazję miał Raba, jednak uderzył niecelnie. W odpowiedzi Raphinha dośrodkował na głowę Fermína, ale pomocnik Barcelony nie trafił czysto w piłkę. Końcówka pierwszej połowy to sporo starć w środku pola i jeden groźny kontratak gospodarzy. Podopieczni Hansiego Flicka mieli ogromne problemy ze sforsowaniem defensywy Leganés. Nie udało się stworzyć choćby jednej sytuacji, natomiast rywale przy odrobinie szczęścia mogli schodzić na przerwę prowadząc.
Hansi Flick zareagował już w przerwie - Ronalda Aruajo zastąpił Frenkie de Jong, a Eric García został przesunięty do linii obrony. Miało to poprawić jakość rozgrywania piłki. Barcelona nie potrafiła przełamać obrony Leganés i sytuacja się komplikowała. Trzeba było szukać prostych rozwiązań - Raphinha dośrodkował w kierunku Lewandowskiego, a Polaka uprzedził Saenz, kierując piłkę do własnej siatki. W 58. minucie Fermín popisał się efektownym dryblingiem w polu karnym, ale w kluczowym momencie fatalnie przestrzelił. W 62. minucie Lewandowski uderzył głową po dośrodkowaniu Raphinhi, jednak piłka przeleciała obok słupka. Barcelona trochę spuściła z tonu i pozwalała dochodzić do głosu gospodarzom. Tymczasem na boisku pojawili się Gavi i Ferran, zmieniając Fermína i Lewandowskiego. Z niemal zerowego kąta próbował sprytnym strzałem pokonać bramkarza Lamine Yamal, ale Dmitrović nie dał się zaskoczyć.
W 76. minucie świetną okazję miał Diego García, jednak uderzył niecelnie. Chwilę później Ferran mógł podwyższyć prowadzenie, ale uderzył zbyt lekko. Na boisku zrobiło się nerwowo. Sporo było dyskusji i żywiołowych reakcji kibiców. W doliczonym czasie gry Munir pędził w kierunku Szczęsnego, kiedy fenomenalnym wślizgiem piłkę spod nóg wybił mu Martínez. Ta interwencja okazała się decydująca i Barcelona pokonała Leganés 1:0. Nie był to piękny mecz ani dobry występ ekipy Hansiego Flicka, ale liczą się tylko punkty. Na tym etapie sezonu każda ich strata może być decydująca. Pozostaje poczekać na odpowiedź Realu i Atlético.
CD Leganés: Dmitrović, A.Altimira (min. 75, D. García), Cisse (min. 75, Munir), Diomande (min. 59, J. Cruz), S. González, J. Hernández, Raba, O. Rodríguez (min. 67, Neyou), V. Rosier, J. Saenz, Tapia.
FC Barcelona: Wojciech Szczęsny, Jules Koundé, Ronald Araujo (min. 46, Frenkie), Iñigo Martínez, Alejandro Balde, Eric García (min. 80, Pau Cubarsí), Pedri, Fermín (min. 67, Gavi), Lamine Yamal, Robert Lewandowski (min. 67, Ferran), Raphinha.
Komentarze (256)