Ibrahim Diarra to nazwisko, które kibice Barcelony mogli poznać jeszcze przed jego oficjalnym transferem. Do klubu trafił jako jedna z gwiazd ostatnich Mistrzostw Świata U-17, a jego przeprowadzka z Mali do La Masii tylko podgrzała oczekiwania. Choć na debiut w juvenilu A trzeba było chwilę poczekać, Diarra coraz odważniej pokazuje, że warto było być cierpliwym.
Początki nie należały do najłatwiejszych. Diarra musiał przestawić się na zupełnie nowy styl gry i wyższy poziom wymagań – taktycznych, fizycznych i mentalnych. Do tego dochodziła adaptacja poza boiskiem. Z czasem jednak zaczął grać coraz więcej i coraz lepiej. Obecnie ma na koncie 501 minut w juvenilu A i w ostatnich tygodniach wywalczył sobie ważną rolę w zespole. Malijczyk imponuje przede wszystkim kreatywnością, dryblingiem i zmianą tempa – dokładnie tym, co wyróżniało go w reprezentacji U-17.
W barwach Barçy czuje się coraz swobodniej. Ostatnio zachwycił piękną asystą do Hugo Alby, a w trzech ostatnich spotkaniach trafiał do siatki – kolejno z San Francisco, Espanyolem i Racingiem. W starciu derbowym jego gol otworzył wynik spotkania, którego zwycięstwo doprowadziło do zdobycia tytułu. Diarra coraz częściej potwierdza, że potrafi dostarczać liczby. Świetnie odnajduje się między liniami, umiejętnie przyspiesza grę i z łatwością wchodzi z drugiej linii w pole karne. Wyróżnia się luzem, szybką nogą, mocnym uderzeniem, balansem ciała i bardzo dobrą techniką użytkową. Oczywiście nie brakuje jeszcze niedociągnięć – w bezpośrednich pojedynkach bywa niechlujny, zdarzają się też proste straty. Ale mimo to – z meczu na mecz wygląda coraz dojrzalej.
Jeśli utrzyma tę formę, debiut w Barçy Atlètic wydaje się tylko kwestią czasu. A w perspektywie kolejnych miesięcy – kto wie, czy nie będzie kolejnym talentem, który trafi na radar Hansiego Flicka.
Komentarze (10)