Andre Cury: Barcelona nie chciała sprowadzać Ronaldinho, celem był Beckham [cz. 2]

Krystian Cichocki

22 kwietnia 2025, 19:30

AS

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Andre Cury przyczynił się do transferów takich graczy jak Rivaldo, Ronaldinho, Neymar czy tego Deco. W wywiadzie dla ASa opowiedział o przenosinach Neymara do Barcelony i ofercie Realu Madryt, a także o tym, jak Ronaldinho trafił do Barçy. Pierwszą część wywiadu można przeczytać tutaj

AS: Co się stało z Neymarem i Realem Madryt, kiedy Brazylijczyk był jeszcze w Santosie?

Andre Cury: Real Madryt zaoferował za Neymara 100 milionów euro więcej niż Barcelona. Piłkarz wolał przejść do Barcelony, gdzie w tamtym czasie pracowałem. Może gdybym pracował dla Realu Madryt, Neymar trafiłby właśnie tam (śmiech).

Czy cena była taka sama dla Barcelony i Madrytu?

Nie. Jak już wyjaśniłem, Real Madryt zaoferował 100 milionów euro więcej niż Barcelona. Oprócz pensji, transferu, pieniędzy dla Barcelony w wysokości 40 milionów euro, ponieważ miał z nimi umowę przedwstępną, Madryt był skłonny zapłacić 100 milionów euro więcej niż Barcelona, która dała mu pięcioletni kontrakt. W sumie ponad 200 milionów euro. Płatności nie były roczne, bardziej chodziło o premie. Zaoferowali mu dużo pieniędzy. W tamtym czasie policzyłem i jeśli w 2013 roku zestawić ze sobą Messiego, Xaviego, Iniestę i Busquetsa, to cała czwórka nigdy nie przekroczyła 100 milionów. Neymar przyszedł do Barcelony, aby spełnić swoje marzenie.

Real Madryt się jednak nie poddał. Kiedy podpisał kontrakt z PSG, wrócili po niego...

Tak, próbowali podpisać kontrakt z Mbappé i Neymarem, a Vinícius był wtedy kartą przetargową. W tamtym czasie Vini jeszcze nie grał, ale miał dużą wartość, ponieważ był skrzydłowym z dużą przyszłością. Wiem, bo Leónardo nam o tym powiedział, ponieważ bardzo lubił Viníciusa. Kiedy Madryt pytał najpierw o Neymara, a potem o Mbappé, PSG zawsze chciało Viníciusa w zamian. Francuzi nie chcieli oddać ani Neymara, ani Mbappe, chcieli coś w zamian.

Co się stało z Estevão, ponieważ chciała go Barcelona, a także Bayern...?

Estevão to najdroższa sprzedaż w całej Ameryce. Pierwszy Estevão, drugi Vitor Roque i trzeci Neymar. Miałem szczęście, że udało mi się sprzedać wszystkich trzech. Również największy zakup w historii Ameryki Południowej, czyli Vitor Roque do Palmeiras za 30 milionów. Jestem wdzięczny, że miałem trochę pracy i szczęścia. Z Estevão było zainteresowanie ze strony PSG, Bayernu, Chelsea... z kilku klubów. Dzisiaj bardzo trudno jest negocjować z powodu finansowego fair play. Wyobraźmy sobie, że Chelsea podpisała kontrakt z Estevão rok temu, czekali rok, by móc cieszyć się nim teraz, w lipcu. W Hiszpanii nie ma na to pieniędzy. Nie mogą czekać.

A jak postrzegasz Barçę pod względem finansowym?

Myślę, że to bardzo skomplikowane. Nie wiem, nie mam zbyt wielu informacji, ale kiedy tam pracowałem, kiedy nadeszła pandemia, było to między 600 a 700 milionów euro. Dokonano wielu cięć, aby odwrócić sytuację. Leo Messi, Coutinho, Griezmann, Suárez, Umtiti... odeszło wielu zawodników, którym płacono duże pieniądze. Są w momencie, aby to naprawić, ale to nigdy nie zostanie naprawione. Na przykład Umtiti, kiedy płacono mu mało, grał dużo, ale kiedy zaczęto mu płacić dużo, zaczął grać mało. Przedłużył kontrakt i zniknął. Barcelonie nie udało się go odnowić, z dwóch milionów przeszedł na 12 milionów. Myślałem, że kiedy się ich pozbędą, wszystko się ustabilizuje, ale nie. Oni nigdy nie wrócą do tego, co było wcześniej.

Pracowałeś z Laportą, Bartomeu i Rosellem…

Tak. W pierwszej kadencji Laporty byłem bardziej doradcą i pośrednikiem. Pomogłem sprowadzić Ronaldinho, Deco, Denílsona... wielu zawodników. Następnie z Sandro Rosellem, a później z Bartomeu.

Rosell pomógł sprowadzić Ronaldinho. W tamtym czasie chcieli Beckhama, ale ten przeszedł do Realu Madryt.

W tamtym czasie nie chodziło o Ronniego, tylko o Davida Beckhama, ale cztery dni przed wyborami powiedział, że przechodzi do Madrytu. Laporta zaczął spadać w sondażach po tym momencie, w przeciwieństwie do Lluísa Bassata. W tym tygodniu byłem w Paryżu z reprezentacją Brazylii i Sandro. Zrobiłem zdjęcie Ronaldinho z Sandro. W przeddzień wyborów, to był piątek, Sandro poprosił mnie, abym porozmawiał z Roberto Assisem, bratem Ronniego, aby wykorzystać zdjęcie do odwrócenia sytuacji w sondażach. Spędziłem trzy lub cztery godziny próbując przekonać Assisa, ponieważ się nie zgodził. Dzięki Bogu zmienił zdanie. Udostępnił zdjęcie, nie do końca przekonany, powiedział: „Nie, nie chcę, żebyś wykorzystywał do tego mojego brata”. Opublikowaliśmy to zdjęcie i dzięki niemu Laporta wygrał wybory.

I nikt nie myślał, że będzie tak dobry…

Barcelona nie chciała Ronaldinho. Po tym zdjęciu zaczęli prosić kilku graczy o podpisanie kontraktu, złożyli kilka zapytań o innych. Sandro pracował w Nike, był z Brazylią na Mistrzostwach Świata w 2002 roku i zawsze rozmawiałem z nim o podpisaniu kontraktu z Ronnim: "Postawmy na Ronniego. On jest zawodnikiem, którego klub potrzebuje". Po miesiącu od zrobienia zdjęcia, kiedy Ronnie dogadał się już z Manchesterem United, Barcelona poszła po jego podpis. Udało im się zamknąć transakcję, było to trudne, ponieważ Assis żądał dużych pieniędzy, ale udało się dokonać czegoś, co zmieniło historię klubu.

Czy miałeś coś wspólnego z Rivaldo?

Był wtedy we Włoszech. Przeprowadzili kilka sondaży, ponieważ był najlepszym zawodnikiem na świecie, był mistrzem świata z Brazylią w 2002 roku. Przeprowadzili kilka sondaży z fanami i ostatecznie podpisali z nim kontrakt z dnia na dzień.

Są zawodnicy, których czasami niszczy presja…

Czasami zawodnicy muszą być w miejscu, które odpowiada ich jakości. Czasami bierzesz zawodnika i umieszczasz go w drużynie, która jest dla niego za duża, a on nie radzi sobie z powodu presji, ale potem przechodzi do drużyny, która pasuje do jego rozmiarów, jak Antony w Betisie lub Trincão w Sportingu, dają ci bardzo wysoką jakość.

Jak widzisz powrót Neymara do Brazylii?

Cóż, powrót zawsze jest trudny. Miał kontuzję, bardzo ważną, ale teraz wraca. Wciąż ma czas, ma sześć miesięcy. Już grał, ale poczuł ból, co jest normalne. Jego forma jest bardzo dobra. Jeśli fizycznie będzie w porządku, wróci do gry w reprezentacji.

Czy pojedzie na mistrzostwa świata?

Myślę, że tak. Jeśli fizycznie czuje się dobrze, to myślę, że pojedzie.

Zostanie w Santosie czy wróci do Europy?

Nie wiem. Nie rozmawiałem z nim o tym, ale moja rada jest taka, aby został w Santosie, był spokojny, dobrze trenował, grał, dostawał minuty. Potem zobaczymy.

Jak opuścił Arabię?

Nie robili mu żadnych problemów z odejściem. Chcieli też tego samego, co Ney, ponieważ trener Jorge Jesús już powiedział, że na niego nie liczy.

A teraz mówi się, że Jorge Jesús będzie nowym trenerem Brazylii?

W piłce nożnej wszystko może się zdarzyć. Poczekajmy na to, co stanie się z Ancelottim po meczu. Może poprosić Florentino o pieniądze i odejść.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze