Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku Barcelony z Interem Mediolan w półfinale Ligi Mistrzów zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: Lamine Yamal postanowił się zabawić
Barcelona miała w swoich szeregach tego wieczora prawdziwego magika. Lamine Yamal podejmował się wprost szalonych prób akcji indywidualnych, a efekty były zdumiewające. Piękna bramka, dwukrotnie obite obramowanie, sześć udanych dryblingów i wiele, wiele więcej. Szkoda, że Sommer zdołał obronić jego strzał z niemal zerowego kąta. Po takim meczu z pewnością rozgorzeje dyskusja na temat tego, czy Lamine Yamal już teraz powinien aspirować do zdobycia Złotej Piłki. Prawda jest jednak taka, że wspaniała gra pozwoliła z Interem zaledwie zremisować, a do nagród indywidualnych konieczne są też sukcesy drużyny. Oby w rewanżu Lamine Yamal zapracował na to, by Barcelona znalazła się w finale. A wtedy może być stawiany za faworyta do najważniejszych nagród indywidualnych. Jest bowiem piłkarzem zjawiskowym.
Najgorsze: koszmarna defensywa i uraz Koundé
Przed meczem było jasne, że najsilniejszą bronią Interu są szybkie ataki skrzydłami oraz stałe fragmenty gry. Mimo to właśnie tym sposobem Włosi zdobyli trzy bramki. Defensywa Barcelony zupełnie nie radziła sobie z wejściami wahadłowych, a kolejne dośrodkowania - czy to z gry, czy z narożnika boiska - siały prawdziwe spustoszenie. Dwie bramki zdobyte przez Dumfriesa poważnie obciążają właściwie całą defensywę, w tym także Wojtka Szczęsnego, który nie szukał zbyt często wyjść do dośrodkowań. W drugiej połowie momentami można było mieć obawy, że Inter skończy mecz z przynajmniej pięcioma bramkami, a jedna z nich została anulowana dzięki pozycji spalonej mierzonej w milimetrach. Na domiar złego urazu mięśniowego doznał Koundé i w rewanżu pewnie nie zagra. Po raz kolejny potwierdza się, że Ligę Mistrzów zdobywa się przede wszystkim obroną. Oby ta Barcelony w Mediolanie spisała się zdecydowanie lepiej.
Komentarze (24)