Hansi Flick będzie miał nie lada zagwozdkę, jak złożyć linię obrony w rewanżowym starciu z Interem. Wczoraj z boiska musiał zejść Jules Koundé, co sprawiło, że Barça zagrała niecodziennym zestawieniem. Co zrobić w rewanżu?
Najpierw warto przeanalizować, jak wyglądała linia obrony Barcelony podczas całego spotkania z Interem:
- od 1. minuty: Koundé, Cubarsí, Martínez, Martín;
- od 42. minuty: García, Cubarsí, Martínez, Martín;
- od 46. minuty: García, Araujo, Cubarsí, Martínez;
- od 83. minuty: García, Araujo, Christensen, Martínez.
Cztery różne zestawienia na przestrzeni jednego meczu to coś, czego nie spotyka się często. No, chyba że drużyna mocno ryzykuje lub broni korzystnego wyniku. W tym przypadku nie do końca tak było. Najbardziej dziwi obecność Andreasa Christensena, dla którego był to pierwszy mecz od... 17 sierpnia 2024 roku. Minęło ponad osiem miesięcy od ostatniego występu Duńczyka, który w międzyczasie zmagał się z kilkoma urazami. Trzeba być odważnym, by postawić na niego w tak newralgicznym momencie, jak końcówka 1. meczu półfinałowego Ligi Mistrzów.
Najważniejszym zadaniem dla Hansiego Flicka będzie znalezienie odpowiedniego zastępstwa dla kontuzjowanego Julesa Koundé. Ciężko przewidywać, żeby zagrał tam nominalny prawy obrońca, czyli Héctor Fort. Hansi Flick nie dawał młodemu Hiszpanowi grać w wystarczającej liczbie meczów na wysokim poziomie, by teraz postawić na niego w spotkaniu, które zdecyduje o awansie do finału najważniejszych rozgrywek w Europie.
Z tego powodu opcje na prawą obronę są dwie: Eric García lub Ronald Araujo. We wczorajszym meczu nie najgorzej po tej stronie wyglądał Hiszpan. Jak wiemy, Araujo ma doświadczenie w grze na tej pozycji z czasów poprzednich trenerów i jego legendarnych już walk z Viníciusem. Jednak Inter to drużyna, która nie atakuje skrzydłami w taki sposób, jak Barcelona. Nie ma tam dryblerów, którzy robią różnicę, a są wahadłowi z dobrym dośrodkowaniem. Z tego powodu Hansi Flick musi znaleźć takie rozwiązanie, które pozwoli mu na odcinanie tych wrzutek.
Postawienie na Garcíę byłoby dość logiczne, zwłaszcza po jego występie w pierwszym meczu. Trzeba również mieć na uwadze to, że Hiszpan ma za sobą występy na tej pozycji w Gironie, gdzie radził sobie bardzo solidnie, a nawet świetnie w niektórych spotkaniach. Optymalnym wyborem byłby właśnie on.
Para środkowych obrońców nie powinna być rozdzielana. Pau Cubarsí i Iñigo Martínez grają na równym, wysokim poziomie przez cały sezon, co sprawia, że nie ma żadnego powodu, by cokolwiek zmieniać na tych pozycjach. Zapewniają dobre ustawianie się, pilnowanie linii spalonego, ale również świetne wyprowadzenie piłki.
No, chyba że... Hansi Flick pozostanie przy pomyśle przesunięcia Martíneza na lewą stronę defensywy. Tam mógłby on toczyć pojedynki z Dumfriesem - nie biegowe, ale siłowe. Musiałby bardzo się pilnować, by Holender nie uciekał mu za plecy. Dlaczego Flick miałby o tym pomyśleć? Nie bez powodu zmienił Gerarda Martína w przerwie spotkania z Interem. Okazuje się, że 22-latek, mimo zaangażowania, nie ma wystarczającego poziomu, by rywalizować z najlepszymi na świecie. Stąd nastąpiła szybka korekta.
Cały problem może rozwiązać Alejandro Balde. Niewykluczone, że Hiszpan dostanie minuty już w weekendowym starciu z Realem Valladolid, by wrócić do rytmu meczowego. Dziennikarze zakładają, że Balde powinien być gotowy na rewanż z Interem. Wtedy Flick nie miałby wątpliwości - do rozstrzygnięcia zostałaby jedynie kwestia prawej obrony.
Jak będzie wyglądała linia obrony Barcelony w rewanżu z Interem?
García, Cubarsí, Martínez, Balde.
Tak zapowiada się to na ten moment, choć do wtorku jeszcze wiele może się zmienić.
Komentarze (43)