Kontuzja Ter Stegena wywróciła hierarchię bramkarzy w Barcelonie. Iñaki Peña nie ma w zasadzie już czego szukać w klubie, Polak dostał ofertę przedłużenia umowy, a forma Niemca jest poddawana w wątpliwość. Tegoroczna Liga Mistrzów udowodniła, że nie da się wygrać najbardziej prestiżowych rozgrywek bez specjalisty między słupkami. Co w tej sytuacji zrobi dyrekcja sportowa?
Ponieważ Szczęsny dostał od klubu propozycję pozostania w Katalonii na dłużej można spodziewać się, że z założenia w przyszłym sezonie ma dojść do rywalizacji o miejsce w składzie pomiędzy nim a Ter Stegenem. Z jednej strony starszy z bramkarzy zaliczył m.in. fenomenalny występ z Benfiką i pokazał niezłomny charakter, z drugiej było widać jak wiele brakuje mu już do elitarnych specjalistów, jak Sommer czy Donnaruma. Co do Niemca od dawna są wątpliwości, czy prezentuje odpowiedni poziom sportowy, wprawdzie rozgrywał wyśmienite sezony w lidze, ale brakuje mu pamiętnych wieczorów w Lidze Mistrzów, gdzie był świadkiem kilku upokarzających klęsk.
Problem w tym, że Szczęsny nie podjął jeszcze decyzji, czy będzie kontynuował swoją karierę. Jeżeli zdecyduje się ponownie odejść na emeryturę, to Barça zostanie z samym Ter Stegenem, ponieważ ciężko rozpatrywać Iñakiego Peñie w roli podstawowego golkipera, po tym jak przegrał rywalizację z bramkarzem, który dopiero co wznowił karierę. Jeżeli Polak opuści Barcelonę, dyrekcja sportowa będzie musiała podjąć radykalne kroki, a według Sportu najpoważniejszym celem transferowym byłby Joan García.
Klauzula bramkarza Espanyolu to 30 milionów euro (15, jeżeli Papużki spadną do drugiej ligi), co czyni go łakomym kąskiem dla wielu europejskich klubów. 24-latek jest prawdziwą rewelacją tego sezonu i nie wydaje się możliwe, żeby jego obecny klub byłby w stanie go zatrzymać. Przybycie Garcíi oznaczałoby jednocześnie koniec Marca-André ter Stegena w Barçy; młody Hiszpan nie zgodzi się na transfer, żeby pełnić rolę zmiennika, a siedzenie na ławce nie przystoi też kapitanowi Barcelony.
Pozostanie w klubie zarówno Niemca jak i Polaka oznacza brak transferu bramkarza latem i łagodniejszą wymianę pokoleniową na tej pozycji. Najmocniejszym kandydatem za rok byłby Lucas Chevalier, który błyszczy w Lille i kosztowałby około 30 milionów euro, czyli tyle samo co Joan García. Wokół Francuza nie ma jednak takiej burzy medialnej, a on sam nie pali się do opuszczenia Francji.
Komentarze (44)