FC Barcelona przegrała na własnym boisku z Vilarrealem, ale piłkarze nie mieli powodów do spuszczania głów. Mecz nie miał znaczenia w kontekście losów mistrzostwa, które i tak należy do Barçy, i był co najwyżej nie najlepszym pożegnaniem ze stadionem na Montjuïc. Co mówili piłkarze po zakończonym spotkaniu?
Fermín López
- To nasza pierwsza porażka ligowa w tym roku, gratulacje dla Vilarrealu, ale jesteśmy mistrzami. Jestem zadowolony z bramki, ale najważniejsze jest nasze mistrzostwo.
Santiago Comesaña
- Wiedzieliśmy, że będą nieco bardziej zrelaksowani, bardziej w obronie niż w ataku. Byliśmy mocno przyciśnięci, trzymaliśmy się, zrobiliśmy to, wygraliśmy i nie jesteśmy zależni od Betisu czy czegokolwiek innego. Zameldowaliśmy się w Lidze Mistrzów.
- To niemal perfekcyjny sezon. Szkoda tylko, że zabrakło nam trochę do czwartego miejsca. Na trzy lub cztery mecze przed końcem byliśmy już zakwalifikowani do Ligi Mistrzów. Wykonaliśmy świetną robotę.
Dani Parejo
- Wiedzieliśmy, że gramy przeciwko przeciwnikowi, który po zdobyciu mistrzostwa nie gra już w ten sam sposób. Ich głowy są gdzie indziej... byliśmy zdani tylko na siebie. Zawsze pięknie jest pokonać mistrza na wyjeździe.
- Przegrywaliśmy, ale szliśmy po wygraną, nawet jeżeli oznaczało to ryzyko wyższej porażki. To jest nasz charakter.
Radości na murawie nie krył Hansi Flick, który wykonał popularne pozdrowienie kibiców Barcelony: Niech żyje Barca, niech żyje Katalonia.
Komentarze (7)