Piłkarkom Barcelony nie udało się obronić trofeum za wygranie Ligi Mistrzyń, wywalczonego przed rokiem i dwoma laty. Tym razem lepszy okazał się Arsenal. Pecha nie potrafiła przełamać Ewa Pajor, która po przyjściu do Blaugrany celowała w zdobycie trofeum od wielu lat wymykającego się jej z rąk.
Polka przyszła do Barcelony z wyraźnym celem sięgnięcia po Ligę Mistrzyń. Wcześniej, gdy reprezentowała Wolfsburg w latach 2015-2024, cztery razy jej ekipa była w wielkim finale. W pierwszym takim starciu w 2016 roku była jeszcze tylko rezerwową, a niemiecki zespół przegrał z Lyonem po rzutach karnych. Ta sama drużyna pokonała Wolfsburg 4:1 w kolejnym finale w 2018 roku, a tym razem Pajor grała już w podstawowym składzie. Lyon okazał się prawdziwym koszmarem niemieckiego klubu, bo w edycji 2019/2020 to znów Francuzki wygrały 3:1. Polka zaliczyła wówczas asystę przy jedynej bramce Wolfsburga.
Wydawało się, że Pajor okaże się decydująca przy ostatniej szansie niemieckiej ekipy w 2023 roku. Wolfsburg grał wówczas w finale z Barceloną, a Polka jeszcze w pierwszej połowie strzeliła gola i zaliczyła asystę. Katalonki dokonały jednak w drugiej połowie remontady i ostatecznie zwyciężyły 3:2. Po roku 28-latka przeniosła się do Blaugrany, która zdążyła w tym czasie zdobyć drugie z rzędu trofeum, pokonując w finale... Lyon.
Faworytki zawiodły
Teraz, po przybyciu do Katalonii, wydawało się, że Pajor wreszcie będzie mogła sięgnąć po swoją pierwszą Ligę Mistrzów. Barcelona była bezsprzecznym faworytem do obrony tytułu. W fazie grupowej, mimo wpadki w starciu z Manchesterem City, miała zdecydowanie najlepszy bilans bramkowy (+23). W ćwierćfinale Barça Femení rozbiła w dwumeczu Wolfsburg 10:2, a w półfinale Chelsea (8:2), która w pierwszym etapie zmagań wygrała wszystkie sześć spotkań. Niestety w finale Blaugrana trafiła na mur Arsenalu, którego ekipa Pere Romeu nie potrafiła przebić.
Piłkarki angielskiego klubu skutecznie zneutralizowały najsilniejsze punkty Barcelony. Aitana Bonmatí, Caroline Graham Hansen i Alexia Putellas miały problemy z kreowaniem gry, brakowało możliwości nawiązania współpracy. Stąd też niewielka liczba szans dla Pajor. Polka była odcięta od podań i trudno jej było urwać się rywalkom. Mimo to dwukrotnie była blisko w drugiej połowie, w której Barça Femení, mimo utraty decydującego gola, miała największą przewagę nad rywalkami. W jednym przypadku podanie do Pajor w pole karne było zbyt mocne i atakująca nie zdążyła do niego dojść. Druga okazja to dośrodkowanie Putellas, po którym Polka wygrała pojedynek powietrzny i oddała bardzo dobry strzał głową w niełatwej sytuacji, niestety minimalnie niecelny.
Rekordowy sezon
Polka przegrała więc swój piąty finał Ligi Mistrzyń. Pajor ma jednak bez wątpienia udany sezon. Na wszystkich frontach strzeliła aż 42 gole, wyrównując rekord Barçy Femení. W cuglach sięgnęła po laur dla najlepszej snajperki ligi hiszpańskiej, z 25 bramkami na koncie i przewagą 9 trafień nad drugą w tej klasyfikacji Alexią Putellas. Pajor dołożyła 6 goli w Lidze Mistrzyń, gdzie lepszym dorobkiem mogła jednak pochwalić się m.in. jej klubowa koleżanka Claudia Pina, która zgarnęła nagrodę dla najlepszej strzelczyni (10).
Polka z pewnością spróbuje za rok przełamać swoją fatalną serię w europejskich pucharach. Barça Femení znów będzie wśród faworytów do triumfu w Lidze Mistrzyń. Na razie jednak Pajor musi skupić się na ostatnim wyzwaniu tego sezonu - 7 czerwca w finale Pucharu Królowej Barcelona zagra z Atlético.
Komentarze (7)