Azjatyckie tournée dobiegło końca, a piłkarze Barcelony wylądowali już w stolicy Katalonii po męczącej podróży. Gdzieś w tle przygotowań do nowego sezonu pozostaje sprawa Marca-André ter Stegena.
Po przybyciu cała drużyna poza Robertem Lewandowskim udała się do Ciutat Esportiva. Polak wracał na własną rękę, przez co nie uniknął pytań od dziennikarzy ws. Ter Stegena i jego roli kapitana zespołu. Lewy w końcu odpowiedział „jestem zmęczony”, co można interpretować dwojako – mógł mieć dość poruszania tematu związanego z niemieckim bramkarzem i jego funkcją w drużynie albo też po prostu nie chciał odpowiadać na pytania ze względu na długą podróż i trudy samego tournée.
Choć jedno nie wyklucza drugiego, Lewandowski najprawdopodobniej odnosił się do zmęczenia po podróży. Jak podaje bowiem Javi Miguel z ASa, piłkarze są źli z powodu zaplanowania powrotu do Barcelony, ponieważ musieli przez cztery godziny jechać autokarem z Daegu do Seulu, a potem czekał ich lot. Łącznie w trasie byli przez 17 godzin.
Przypomnijmy, że Flick dał swoim podopiecznym dwa dni wolnego. Drużyna wróci do pracy w czwartek, przygotowując się do Pucharu Gampera.
Komentarze (6)