Wieść o odejściu Iñigo Martíneza z Barcelony do Al-Nassr spadła na culés jak grom z jasnego nieba. Podczas gdy media wystawiały na sprzedaż w ostatnich dniach graczy takich jak Marc Casadó, czy Fermín López, okazuje się, że z klubem prawdopodobnie pożegna się lider drużyny - Iñigo Martínez. Co to oznacza dla Barcelony?
Niezastąpiony charakter
Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że wraz z odejściem Iñigo Martíneza drużyna Hansiego Flicka straci wielkiego lidera, zarówno pod względem charakteru, jak i umiejętności. Mówiło się o nim, że jest "kapitanem bez opaski", a wiele wskazywało, że w najbliższych dniach mógłby tę opaskę przejąć od Marca-André ter Stegena. Barça może stracić przywódcę nie tylko linii obrony, ale całej drużyny, w szczególności młodych zawodników, którzy - nawet jeśli to były żarty - widzieli w nim postać "piłkarskiego ojca".
Mistrz pułapki ofsajdowej, rozegrania i skuteczności w polu karnym rywala
Jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, w sezonie 2024/25 Iñigo, wraz z Pau Cubarsím, opanowali do perfekcji sztukę zostawiania rywali na pozycji spalonej. Ten aspekt gry był kluczowy dla Barçy Flicka. Spalone Kyliana Mbappe w ostatnich Klasykach przejdą już do historii. Hansi Flick przyznał, że były obawy przed startem poprzedniej kampanii, czy Bask będzie w stanie zaadaptować się do takiego stylu gry, ale jak powiedział sam trener, 34-latek zrobił to doskonale.
Iñigo Martínez to też klasa sama w sobie jeśli chodzi o rozegranie piłki od tyłu - tak ważne dla drużyny, jaką jest Barcelona. Bask potrafi znajdować korytarze do podania między liniami rywali, a także asystować, jak np. przy golu Raphinhi w El Clásico na Bernabéu. W ubiegłej kampanii zanotował ich aż sześć. Co więcej, Iñigo świetnie odnajdował się też w polu karnym rywala. W minionym sezonie strzelił trzy gole.
Jedyny lewonożny stoper
Niemniej ważnym aspektem jest to, że Barça traci jedynego lewonożnego środkowego obrońcę w kadrze. Dla drużyny rozgrywającej akcje od linii obrony nie jest to drobny szczegół. Stoperowi ustawionemu bliżej lewej strony łatwiej jest ustawiać się i podawać dominująca nogą, jeśli jest lewonożny. Po jego odejściu zostaną sami prawonożni stoperzy. Być może z tego właśnie wynika testowanie Gerarda Martína w meczach towarzyskich na środku obrony.
Jak go zastąpić?
Należy zatem zadać pytanie, jak Barça będzie chciała zastąpić Baska. Trudno wyobrazić sobie, że klub poszuka teraz na rynku nowego obrońcy. Bardziej realne wydaje się znalezienie opcji w drużynie. Jedną z nich jest właśnie zrobienie z Gerarda Martína czwartego w hierarchii stopera. Na lewej obronie Flick miałby wtedy do dyspozycji Alejandro Balde i Jofre Torrentsa bądź nowego lewego defensora - Gerard Romero sugeruje, że odejście Iñigo mogłoby otworzyć drzwi np. Alejandro Grimaldo.
Druga opcja to przywrócenie Erica Garcíę na środek obrony. Katalończyk nadal mógłby być bezpośrednim zmiennikiem Koundé, ale na wypadek kontuzji zarówno na prawej obronie, jak i na środku, Flick mógłby postawić na Hectora Forta na prawej flance (być może to wstrzyma jego odejście), a Eric zagrałby na środku. W każdym razie obrońców w kadrze jest wielu. Pamiętajmy, że również Jules Koundé jest naturalnym środkowym obrońcą.
Z drugiej strony...
Spójrzmy na drugą stronę medalu. Odchodzi z drużyny 34-letni zawodnik, który prawdopodobnie najlepszy sezon ma już za sobą, a kolejna kampania ma być w wykonaniu Barçy jeszcze lepsza. Oczywiście Iñigo, nawet z nieco słabszą formą niż w ubiegłej kampanii byłby sporą wartością dodaną, lecz w tym wieku spadek dyspozycji może być drastyczny. Należy też pamiętać o podatności na kontuzje Baska, który często wypadał z gry w trakcie swojego dwuletniego pobytu w klubie, a także w ostatnich dniach w Korei Południowej (6 urazów i 24 opuszczone mecze przez 2 lata).
Jasne jest również, że dla gracza u schyłku kariery oferta z Arabii Saudyjskiej jest wspaniałą wiadomością. To ostatnia szansa na wielki zarobek, który ustawi życie jego i jego potomstwa. Z kolei Barça wie, jak bardzo potrzebuje teraz pomocy w kwestii finansowego fair play, a odejście Iñigo zwalnia sporo miejsca w budżecie na płace - według mediów aż 12-14 mln.
Bez względu na wszystko Barcelonie będzie trudno zastąpić Iñigo Martíneza zarówno pod względem sportowym, jak i mentalnym. Zobaczymy, jak tę lukę załata w najbliższych tygodniach Hansi Flick i jak wpłynie to na taktykę zespołu.
Komentarze (58)