Ile Barcelona zarobiła na kolejnych transferach już sprzedanych graczy?

Przemek Walczak

2 września 2025, 15:00

28 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona dostaje za swojego zawodnika ofertę, akceptuje ją a piłkarz odchodzi do nowej drużyny i nie ma już żadnych związków z katalońskim klubem - tak zazwyczaj wygląda wyobrażenie kibica o procesach transferowych. Ostatnio mamy jednak do czynienia z coraz częstszymi przypadkami sprzedaży tylko części praw do zawodnika, dzięki czemu Barça wciąż zachowuje szansę na kolejny zysk w przyszłości.

O nowej strategii transferowej polegającej na gwarantowaniu klubowi odpowiedniego procentu z kolejnej sprzedaży pisaliśmy na łamach naszego portalu już kilkukrotnie. Skoro letnie okno transferowe w najważniejszych ligach jest już zamknięte, sprawdźmy ile udało się zarobić Barcelonie na zawodnikach, którzy zostali już wcześniej sprzedani.

W 2022 roku Barcelona sprzedała Ferrana Jutglę do Club Brugge za 5 milionów euro i 10% zysku od kolejnego transferu. Tego lata belgijski klub pozwolił napastnikowi odejść do Celty Vigo za 7 milionów, generując 2 miliony euro zysku, Barça zainkasowała więc dodatkowe 200 tysięcy euro. Kolejne 20% Katalończycy zarobili dzięki Alexowi Collado, który rozstał się z Barceloną w 2023 roku nie przynosząc wtedy klubowej kasie "złamanego grosza". Tego lata trafił z Realu Betis do Al-Shamal SC, co zapewniło Blaugranie według niepotwierdzonych źródeł 500 tysięcy euro.

Barça dostała też mniejszy kawałek, ale z większego tortu jeśli chodzi o transfer Ilaixa Moriby. Niepokorny pomocnik został sprzedany w 2021 roku za 16 milionów + dodatkowe 6 milionów zmiennych oraz 10% z kwoty (nie zysku) kolejnego transferu. 22-latek wylądował niedawno w Celcie Vigo za 6 milionów, co przyniosło Barcelonie kolejne 600 tysięcy euro. Do tej pory podane przykłady dotyczyły niewielkich kwot, ale Barça zanotowała też dużo wyższe zyski z byłych graczy. Jean-Claiar Todibo tułał się po wypożyczeniach, by w końcu zostać sprzedany do Nicei za 8,5 miliona euro. Na francuskich boiskach pokazał pełnię swoich możliwości, dzięki czemu West Ham wpłacił klauzulę wykupu opiewającą na 40 milionów, z czego 20% przynależne jest Barcelonie, mowa więc o kolejnych 8 milionach euro.

Rekordzistą został Trincão, który dwa lata temu odszedł do Sportingu za 18 milionów euro. Już wtedy uchodził za wielki talent, przez co Barça przezornie zachowała 50% praw do zawodnika. Sporting zdając sobie sprawę, że angielscy giganci mogą zaoferować ponad 50 milionów za Portugalczyka, oraz że Barcelona potrzebuje pieniędzy już teraz, dopłacił dodatkowe 11 milionów euro za resztę praw do piłkarza. Jeżeli weźmiemy pod uwagę zimowe okienko, to trzeba doliczyć jeszcze transfer Nico Gonzáleza. Porto było winne Barçy 40% zysku z kolejnej sprzedaży, ale odkupiło 20% za 3 miliony zostawiając Katalończyków z łącznie 13 milionami euro - nie licząc 21 milionów, za które Smoki kupiły go dwa lata temu.

Podsumowując tylko tegoroczne transfery Barcelona zarobiła na swoich byłych piłkarzach około 33,3 miliona euro, co należy uznać za świetny wynik. Kadra nie została w ten sposób osłabiona, a klub dostał pieniądze za graczy, którzy zostali sprzdani już lata temu. Nic dziwnego, że ta praktyka jest kontynuowana: Virgili, Faye czy Mika Marmol to kolejni zawodnicy, którzy mogą przynieść Barçy dodatkowe pieniądze. Oczywiście strategia nie zawsze się sprawdza; Oscar Mingueza, do którego Barcelona zachowała 50% praw, nie przedłużył kontraktu z Celtą Vigo i będzie mógł odejść za darmo, nie dając zarobić żadnemu z byłych pracodawców. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze