Barcelona rozbiła wczoraj Valencię, a posłużyły do tego aż trzy dublety różnych zawodników. W LaLidze podobna sytuacja nie miała miejsca od lat.
Wczoraj dwoma golami popisali się Fermín López, Raphinha i Robert Lewandowski. Już na pierwszy rzut oka widać, że takie okoliczności, gdy trzech piłkarzy zdobywa po dwie bramki w tym samym meczu, są niecodzienne. A jak wylicza słynny statystyk MisterChip, podobne zdarzenie nie miało miejsca od ponad siedmiu lat. Poprzednim razem dokonał tego Real Madryt 21 stycznia 2018 roku, gdy ograł Deportivo (które później spadło z ligi) 7:1. Po dwa trafienia zaliczyli Cristiano Ronaldo, Gareth Bale i… Nacho.
Jeżeli chodzi o Barcelonę, poprzednim razem taki wynik zanotowano 26 kwietnia 2017 roku. Rywalem Katalończyków była Osasuna, która również została rozgromiona 7:1. Jak można się było spodziewać, dublet zanotował wtedy Leo Messi, ale odgadnięcie nazwisk pozostałych strzelców dwóch goli byłoby już trudniejsze. Byli to Paco Alcácer i Andre Gomes. To spotkanie było tym bardziej wyjątkowe, że swoją jedyną bramkę w 334 występach w Barçy zdobył Javier Mascherano, skutecznie wykonując rzut karny po namowach kolegów.
Co więcej, wczorajszego wieczoru po raz pierwszy w historii LaLigi doszło do sytuacji, gdy dwóch rezerwowych z tego samego zespołu zanotowało po dublecie, wchodząc na boisko z ławki. Raphinha pojawił się na murawie w 46. minucie i już w 66. minucie miał na koncie dwa gole. Lewandowskiemu zaliczenie dwóch trafień zajęło jeszcze krócej – 18 minut.
Inną ciekawostką meczu z Valencią jest to, że Raphinha osiągnął swoje setne zwycięstwo w barwach Barcelony. Tym samym skrzydłowy zrównał się pod tym względem z samym Deco. Obecny dyrektor sportowy zrobił to jednak w 161 spotkaniach, a Raphinha - w 148.
Komentarze (5)