Hansi Flick odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej przed czwartkowym meczem Ligi Mistrzów z Newcastle. Trener wypowiedział się m.in. o meczu z Valencią, wyborze dziewiątki czy stanie zdrowia Lamine Yamala.
[Pol Martínez, FC Barcelona] Co widzisz u rywala? Jakiego się spodziewasz jutro rywala? Chcę zapytać też o atmosferę na stadionie... jak to sobie wyobrażasz?
Hansi Flick: Nigdy, nigdy nie byłem tutaj na stadionie. Ale dowiedziałem się od mojego zawodnika, to że to jest jedna z najlepszych, może najlepsza atmosfera tutaj w Premier League. I naprawdę spodziewam się silnej drużyny, wysokiej drużyny, z dużą intensywnością, z dużą dynamiką. Grają drugie piłki w pionie, grają naprawdę dobrze. To jest drużyna budowana przez ostatnie lata i Eddie Howe naprawdę wraz ze swoim sztabem szkoleniowym wykonał fantastyczną pracę.
[Bernat Sole, Catalunya Radio] Czy fakt, że jutrzejszy rywal ma bardzo fizycznych zawodników, bardzo wysokich, wpływa na to, jakich wybierzesz jutro zawodników?
Myślę, że to, co zobaczyliśmy w niedzielę w meczu z Valencią, było naprawdę dobre. Bardzo się cieszyłem, widząc, jak drużyna gra w każdym aspekcie spotkania – w defensywie, w ofensywie – dokładnie tak, jak chcemy. Obrona jako całość, ale też gra z piłką, w której każdy uczestniczy, każdy jej chce. Z takim poziomem pewności siebie bardzo ważne jest jutro pokazanie, jak dobrze radzimy sobie przy piłce i jak potrafimy wykorzystywać przestrzenie, które rywal nam zostawi. Ale to nie będzie łatwy mecz – to przecież Liga Mistrzów, a tam grają fantastyczne zespoły, zwłaszcza te z Premier League, które są naprawdę silne.
[Marta Ramon, RAC1] Czy po ostatnim sezonie w szatni panuje przekonanie, że teraz wymagania są jeszcze wyższe? Że teraz wygranie tego tytułu to obowiązek?
Z mojego doświadczenia przez te wszystkie lata wynika jedno – zawsze chodzi o to, żeby dawać z siebie wszystko w każdym meczu. Na tym właśnie polega futbol. Patrząc na nasz poprzedni sezon, chodziło przede wszystkim o naukę i codzienne stawanie się lepszym. I to samo chcemy robić w tym sezonie. Dla mnie najważniejsze jest to, żebyśmy grali tak jak w niedzielę – gdzie każdy jest zaangażowany, każdy chce pokazać, jak dobry potrafi być. Musimy się uczyć, mamy naprawdę młody zespół. Oczywiście trzech piłkarzy wypadło – Lamine, Balde i Gavi. Ale zobaczymy jutro. Mamy dobrą drużynę, mówiłem to już często – na każdej pozycji jesteśmy mocni. Chcemy jutro pokazać dobrą grę.
[Martín Minian, El 10 del Barca] St James' Park jest znane ze swojej intensywności, świetnej atmosfery, szczególnie na Lidze Mistrzów. Jak zarządzasz zawodnikami, żeby radzili sobie z taką atmosferą i okazją, a jednocześnie wykonywali plan na mecz?
Jesteśmy młodym zespołem z doświadczonymi zawodnikami. Hiszpańscy piłkarze szczególnie wiedzą, jak grać pod presją. W zeszłym sezonie wygrali wiele tytułów. W zeszłym sezonie byliśmy wiele punktów przed rywalami i wiele punktów za nimi, często wracaliśmy... To pokazuje naszą siłę. Mentalnie jesteśmy naprawdę mocni. Mamy pewność siebie przy piłce. Ważne jest, żeby od początku to pokazać.
[Juan Irigoyen, El País] W zeszłym sezonie zmieniłeś trochę styl gry i pozycję Raphinhi. Wyciągnąłeś jego najlepszą wersję w karierze. Ostatnio grał na pozycji Lamine Yamala, którego jutro też nie będzie. Co daje ci Raphinha w zależności od pozycji, czy to lewe czy prawe skrzydło?
Dla mnie Raphinha jest jednym z naszych kluczowych zawodników. Kluczowym zwłaszcza wtedy, gdy zaczynamy pressing, bo to on uruchamia dynamikę całej drużyny i świetnie się to ogląda. Jak widzieliście w niedzielę, w drugiej połowie, kiedy wszedł na boisko – miał też ten głód zdobywania bramek – jest dla nas fantastyczny.
[Alfredo Martínez, Onda Cero] Potwierdzona została absencja Lamine Yamala już na drugi mecz. Czy nadal jesteś zły? W jaki sposób może jego brak wpłynąć na taki mecz?
Zawsze dobrze jest mówić o zawodnikach, których mamy w naszej drużynie. Wiemy, że Lamine teraz nie zagra, może nie zagra też w niedzielę, tego nie wiemy. Musimy poczekać. Ale ostatecznie mamy silny zespół. Mamy silny zespół także na tej pozycji. Mamy teraz Marcusa Rashforda w drużynie i tak to wyglądało. Jeśli ktoś z przodu nie może zagrać, on może. Pokazał w niedzielę, jak dobry jest. Mam też nadzieję, że w Anglii pokaże ten sam poziom, który dał w niedzielę.
Co wiesz o Nicku Woltemade i jego transferze?
Szczerze mówiąc, nie znałem go zbyt dobrze. Oczywiście śledziłem niektóre mecze, widziałem kilka spotkań. Byłem naprawdę zaskoczony, jak wysoki poziom osiągnął. Myślę, że dla Premier League to dobra opcja dla każdego trenera. Cieszę się, zobaczymy, jak będzie się rozwijał. Uważam, że ma ogromny potencjał do dalszej poprawy. A w Premier League musimy podnosić poziom z dnia na dzień – to najważniejsze. Ale naprawdę cieszę się, że Niemcy mają teraz także bardzo dobrego napastnika z prawdziwego zdarzenia.
[Raúl Fuentes, Radio MARCA] Ferran bardzo dobrze zaczął sezon, robiąc miejsce kolegom. Ale Robert Lewandowski wszedł na mecz z Valencią i w 20 minut ustrzelił dublet. Masz jasność co do tego, kto zagra jutro jako napastnik czy potrzebujesz jeszcze jednego treningu?
Potrzebuję jeszcze tej sesji treningowej, a także ośmiu godzin snu – wtedy podejmę decyzję (uśmiech).
[Adria Albets, SER Catalunya] Wcześniej kolega pytał, jak fizyczność drużyny Newcastle wpływa na twoje wybory w jutrzejszym składzie. Czy jutro jest dobra okazja, by postawić na parę Christensen - Araujo w obronie?
Zobaczymy, zobaczymy. Mamy też Erica i Cubę, którzy zagrali dobrze. Nie mam wątpliwości. Zależy... Może tak być, ale zobaczymy jutro.
[Helena Condis, COPE] Ze względu na ostatni sezon w Lidze Mistrzów, gdy byliście najskuteczniejszą drużyną w rozgrywkach i otarliście się o finał, uważasz, że ta Barça jest teraz jednym z faworytów do triumfu?
Nie myślę o tych rzeczach, ponieważ wiem, że to długa, bardzo długa droga, a w tych rozgrywkach są fantastyczne zespoły i każdy na końcu chce wygrać Ligę Mistrzów. Mam wrażenie, że w Barcelonie wszyscy tego oczekują, a to, co mogę powiedzieć, to że będziemy ciężko pracować, uczyć się każdego dnia, żeby być coraz lepsi, a zobaczymy, co wydarzy się na końcu tego sezonu.
[Xavi Lemus, TV3] Ostatni mecz z Valencią wyznacza, tak jak powiedziałeś, sposób gry drużyny. Ale fakt, że w poprzednich meczach, jak ten z Rayo, były trudności, jest pewnym "alarmem" na jutro?
Nie. Dla mnie futbol bardzo się zmienił i uważam, że nasz okres przygotowawczy był w porządku. Wygraliśmy każdy mecz i to było okej, ale myślę, że w pierwszych spotkaniach nie mieliśmy tej jakości, więc jasno powiedziałem, czego oczekuję od moich zawodników, i rozmawialiśmy, a także pokazaliśmy im wiele rzeczy, których brakowało w tych meczach. W niedzielę było już tak jak w zeszłym sezonie. Dla mnie to dobrze widzieć, że bardzo się w tych elementach poprawiamy, bo każdy wie, że potrafimy to robić, i w każdym meczu jest to samo – musimy robić to od początku, musimy zacząć z intensywnością, a przeciwko Valencii to zrobiliśmy.
Tu w Newcastle dużo mówimy o Sir Bobbym Robsonie. Jak on wpłynął na ciebie i na Barcelonę?
Jeszcze tego nie wiem i uważam, że nie ma sensu wywierać presji w tej sytuacji. Mamy fantastyczny sztab medyczny, który się nim opiekuje. Również trenerzy będą z nim pracować. Potem zobaczymy, jak to pójdzie, jak szybki będzie postęp i jak przebiegać będzie proces powrotu. Dla mnie ważne jest, że jeśli wróci, to musi wrócić w 100%, a nie tylko w 80%. To tak nie działa. Ponieważ jest młodym zawodnikiem, musimy o niego zadbać – i właśnie to chcemy zrobić.
[Joan Poqui, Mundo Deportivo] Czy fakt, że futbol w Lidze Mistrzów jest bardziej bezpośredni, bardziej intensywny, jest korzystny dla Barcelony, czy jeszcze bardziej utrudnia grę?
Zobaczymy jutro. Myślę, że musimy dostosować się do stylu rywali – i to właśnie zrobimy. Każdy plan meczowy polega na tym, by reagować na sposób gry przeciwnika. Nie ma dużo czasu, żeby to wytrenować, bo jak mówimy, co 3–4 dni gramy kolejne spotkanie, ale to normalne. Wiele kwestii technicznych omawiamy w sali odpraw, a ja uważam, że zawodnicy są w stanie zmierzyć się z takim stylem gry, jaki przeciwnik chce narzucić. Dla mnie jednak ważniejsze jest, jak zaczniemy ten mecz – z jaką intensywnością, z jaką pewnością siebie przy piłce. A kiedy rywal zostawi nam przestrzenie, musimy je wykorzystać.
Jak bardzo podbudowało cię w ostatnim tygodniu to, że Marcus zagrał dla Anglii i strzelił gola, a w niedzielę pokazał się z tak dobrej strony? Czy to idealna okazja, żeby wrócić do Anglii i pokazać kibicom, jak świetnie rozwija się w Barcelonie?
Myślę, że muszę się trochę cofnąć w czasie, bo naprawdę śledziłem Marcusa od momentu, gdy zaczynał w Manchesterze. Zawsze mówiłem: wow, co to za piłkarz, niesamowity. Ma szybkość, ale też w sytuacjach jeden na jednego jest naprawdę fantastyczny. A jego wykończenie akcji – niesamowite. To, co zobaczyłem tutaj w pierwszych tygodniach, jest naprawdę dobre. Uważam też, że ma jeszcze większy potencjał, który może nam pokazać, i oczywiście on sam bardzo tego chce. A dla mnie to świetna sprawa, że mam go w swoim zespole.
Komentarze (21)