Pięć wniosków po meczu z PSG

Mateusz Doniec

2 października 2025, 10:35

49 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona zanotowała wczoraj pierwszą porażkę w sezonie, pokazując bardzo kiepski poziom w starciu z PSG. Z czego zapamiętamy to spotkanie?

1. Iskra Lamine Yamala, która szybko zgasła

Pierwsze minuty wyglądały jak pokaz potencjału Lamine Yamala. Bawił się z rywalami, dryblował, kreował podaniami z fałsza, a jego przechwyt doporowadził do gola Ferrana. Problem w tym, że ta iskra szybko zgasła. Lamine przestał dostawać podania, rywale podwoili krycie i nagle 18-latek został odcięty od gry. Ale nie chodzi tylko o niego – cała drużyna wyglądała, jakby z każdą minutą traciła energię. Fizycznie Barça kompletnie siadła po przerwie, nie była w stanie ani doskoczyć pressingiem, ani utrzymać piłki.

2. Tylko Eric może się obronić

Jeśli ktoś po tym meczu może spać spokojnie, to Eric García. Był wczoraj był najlepszym obrońcą Barcelony. Skuteczny w odbiorze, odważny w wyprowadzaniu piłki, momentami wręcz gasił pożary, które wzniecali jego koledzy. Warto jednak podkreślić, że nie był zupełnie osamotniony – na plus zapisał się też Ferran Torres, który otworzył wynik i ciężko pracował bez piłki. Pozytywnie zaskoczył Gerard Martín, który pokazał odwagę w grze jeden na jeden. A Wojciech Szczęsny, choć nie uchronił zespołu przed stratą dwóch goli, kilkoma interwencjami trzymał wynik przy życiu aż do końcówki.

3. Przepaść na ławkach – Flick kontra Luis Enrique

To był mecz, w którym najlepiej widać było różnicę między dwoma trenerami. Luis Enrique reagował – podpowiadał, przesuwał, wprowadzał zmiany w idealnym momencie. PSG po przerwie wyglądało jak maszyna: uporządkowane, cierpliwe, czekające na swoją okazję. Flick? Sprawiał wrażenie widza. Barcelona oddała inicjatywę, a trener nie znalazł sposobu, by to zatrzymać. Ani zmianami, które praktycznie nic nie wniosły, ani korektą ustawienia. Wiele mówi też to, że w pomocy mecz kończył tercet Frenkie - Casadó - Bernal - w teorii defensywni pomocnicy. Efekt? PSG zamknęło Barçę na jej połowie, a bramka Ramosa w doliczonym czasie była tego konsekwencją. 

4. Najsłabsze ogniwa – Olmo, Cubarsí i Koundé

Każdy mecz ma swoich bohaterów i swoich winnych. Wczoraj po stronie Barcelony najwięcej pytań zostawili Dani Olmo, Pau Cubarsí i Jules Koundé. Olmo – kompletnie bezproduktywny, niewidoczny w ofensywie, niepotrafiący dać drużynie żadnego przyspieszenia. Cubarsí – jakby przytłoczony wagą spotkania, spóźniony w reakcjach, niepewny w rozegraniu. Koundé – momentami wyłączony z gry, bez koncentracji i asekuracji, miał problemy z Mbaye. Gdy trzech podstawowych graczy zawodzi jednocześnie, drużyna traci kręgosłup.

5. Krótka ławka

Największy problem Flicka wyszedł na jaw w momencie, gdy trzeba było szukać świeżej krwi. Z ławki weszli Bernal, Casadó i Balde – czyli sami gracze nastawieni raczej na zabezpieczenie tyłów niż kreowanie zagrożenia, także Lewandowski, któremu piłkę trzeba dostarczyć, a o to było trudno. Nie było Raphinhi, nie było Fermína – ludzi, którzy wnoszą przebojowość, odwagę i energię w ataku. Barça skończyła mecz w środku pola zestawionym jak zespół broniący remisu, a nie walczący o zwycięstwo u siebie. I to najlepiej pokazuje, jak krótką ławkę ma dziś Flick.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (49)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze