FC Barcelona pokonała Elche 3:1 w meczu 11. kolejki LaLigi i po kilkugodzinnej przerwie powróciła na pozycję wicelidera. Z czego zapamiętamy ten mecz?
1. Od bramki do bramki
Dzisiejsze starcie było pierwszym od dawna, w którym Barça musiała radzić sobie bez Pedriego. Nieobecność Kanaryjczyka w połączeniu z ofensywnym stylem Elche sprawiły, że na Stadionie Olimpijskim obejrzeliśmy niezwykle otwarty mecz. Bez swojego metronomu Blaugrana nie potrafiła zabić spotkania i bezproblemowo dotrwać do jego końca. Choć dzisiejsze starcie na pewno podobało się postronnym kibicom, to można było odnieść wrażenie, że podopiecznym Hansiego Flicka czasem brakowało naciśnięcia przycisku "pauza" i uspokojenia gry. Test oka potwierdzają też statystyki posiadania piłki, którą oba zespoły miały praktycznie po równo.
2. Marcus "Chaos" Rashford
W zwolnieniu tempa meczu na pewno nie pomagał Marcus Rashford. Wypożyczony z Manchesteru United zawodnik, gdy tylko otrzymywał podanie, ruszał z otwartą przyłbicą na bramkę gości. Anglik najczęściej próbował kończyć akcję indywidualnie, siedmiokrotnie podejmując próbę dryblingu (z których udane były trzy) i oddając aż sześć strzałów na bramkę Iñakiego Peñi. Tylko jeden z nich był celny (a przy okazji bardzo efektowny) - i tyle wystarczyło, by Rashford zapisał kolejne punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. Choć czasem irytuje, wkład skrzydłowego w liczby Barcelony jest ewidentny.
3. Fermín ucieka kolegom w statystykach
Choć Anglik wpisał się na listę strzelców, to nie on najbardziej poprawił dziś swoje statystyki. Jak przystało na lidera klasyfikacji barcelońskiego pichichi (choć podliczamy nie tylko bramki i asysty, ale także asysty drugiego stopnia), Fermín López po raz kolejny nie zawiódł. Hiszpan zaliczył dwie asysty, najpierw przechwytując piłkę i precyzyjnie zagrywając do Ferrana Torresa, a następnie przytomnie uruchamiając Rashforda. Do gry po kontuzji wrócił dziś wprawdzie Dani Olmo, ale wydaje się, że aktualnie nie ma żadnego powodu, aby Fermín miał mu ustąpić miejsca w składzie. To zawodnik z Andaluzji jest na pole position w wyścigu o pierwszą jedenastkę Barçy.
4. Czekając na czyste konto
21 września. To w rozgrywanym wówczas starciu z Getafe Barcelona po raz ostatni zachowała czyste konto. Od tej pory, podopieczni Hansiego Flicka tracili bramki w kolejnych ośmiu meczach. Większość piłek z siatki wyciągał Wojciech Szczęsny - Joan García doznał kontuzji w meczu z Realem Oviedo, który był rozgrywany kilka dni po wspomnianym starciu z Getafe. Pytanie, na ile rychły (oby) powrót podstawowego bramkarza poprawi defensywne liczby Barçy, biorąc pod uwagę, że cały zespół broni przeciętnie, a rywale bardzo często dochodzą do dogodnych sytuacji. Dość wspomnieć, że dziś sam Rafa Mir nie tylko strzelił bramkę, ale zdążył także obić poprzeczkę oraz słupek.
5. Lamine Yamal ciągle niepokoi
Gdy nastolatek zdobył bramkę już w 9. minucie meczu, a następnie ucałował klubowy herb, mogliśmy mieć nadzieję, że oto wraca "stary", dobry Lamine. Nie sposób jendak nie odnieść wrażenia, że skrzydłowy nie jest w pełni sił. Po raz kolejny już mistrz Europy właściwie nie próbował korzystać ze swojego imponującego przyspieszenia, a jego próby dryblingów były łatwo odczytywane przez defensorów rywala. Pozostaje wierzyć, że sztab Hansiego Flicka ma sytuację pod kontrolą, ale na pierwszy rzut oka wydaje się, że młodemu zawodnikowi przydałby się odpoczynek. Nie jest mu go jednak skłonny udzielić ani niemiecki trener, ani też selekcjoner reprezentacji Hiszpanii.
Komentarze (18)